sobota, 1 września 2012

Rozdział 9

Więc to kolejny rozdział. Dzisiaj bez rysunku, ale postaram się jutro dodać kolejny rozdział z rysunkiem. Życzę miłego czytania. I kochani mogłabym prosić o 4 komentarze?


- Zamkniesz się wreszcie czy nie?!- Krzyknął Reszka (wspólnik ojca).
Przestraszyłam się. Przez chwilę byłam cicho, ale po chwili zaczęłam znowu krzyczeć:
- Mamo!!! Tato!!! Pomocy!!!.
- Kurwa zamknij się!!!!- Ryknął zły wspólnik ojca.
- Nie!!!- Krzyknęłam ze łzami w oczach, które zaraz zaczęły mi spływać po policzkach.- Będę krzyczeć ile dam radę. O póki starczy mi sił będę próbowała uwolnić się od ciebie.
- Nie uwolnisz się- powiedział ze złośliwym uśmieszkiem.
- Zgnijesz w więzieniu!!!- Krzyknęłam.
- Zanim zgniję- uśmiechnął się swoim ohydnym uśmiechem- wyrównam rachunki z twoim ojcem.
Podszedł do mnie i wyciągnął nóż. Ostrze błysnęło w świetle lamp. Przyglądnął się ostremu narzędziu i powiedział:
- Widzisz ten nóż? Jestem bardzo ciekawy jak będzie przebijał twoją skórę.
Byłam strasznie przestraszona, ale starałam się nie dawać tego po sobie poznać.
- Zobaczysz, moi rodzice znajdą mnie szybciej niż myślisz!- Krzyknęłam mu w twarz.
Uderzył mnie pięścią. Obudziłam się głośno oddychając. Schowałam twarz w dłoniach i pokręciłam głową. Policzki miałam mokre od łez. "Musiałam płakać przez sen"- pomyślałam. Dom wydawał się cichy. Wstałam i poszłam do kuchni. Między czasie zobaczyłam która godzina.
- Już 18?!- Krzyknęłam.
W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Pobiegłam szybko otworzyć. Na przeciwko mnie stał DaeHyun. Minę miał smutną.
- Ja...- zaczęłam- przepraszam.
Spuściłam głowę na dół. Mój oddech już od chwili wrócił do normalności. Główny wokalista podniósł moją głowę do góry dwoma palcami i przyjrzał mi się.
- Płakałaś- stwierdził.
Spuściłam oczy na dół.
- Popatrz się na mnie- powiedział.
Przez chwilę tak staliśmy aż w końcu popatrzyłam się na niego.
- Chcesz ze mną iść do oceanarium?- Zapytał.
Kiwnęłam lekko głową.
- To chodź- uśmiechnął się i złapał mnie za rękę.
- Poczekaj- zatrzymałam go.
- Coś nie tak?- Zapytał.
- Muszę się ogarnąć trochę- wskazałam na pomięte ubranie.
- Wyglądasz wspaniale- stwierdził.
Zatkało mnie. Patrzyłam się na niego z szeroko otwartymi oczami i otwartymi ustami.
- Dz- dzięki- wydukałam.
- To idziemy?- Zapytał z uśmiechem na twarzy.
- Wezmę kurtkę i zmienię buty i możemy iść- powiedziałam i szybko ruszyłam do pokoju, a przy okazji poprawiłam jeszcze włosy.

***DaeHyun***

Wszedłem do ich mieszkania i zamknąłem za sobą drzwi.
- Cześć- powiedziała w pośpiechu Gabi.
- Cześć- odpowiedziałem.- A tobie gdzie tak śpieszno?
- No wiesz- powiedziała zakłopotana- idę gdzieś z Bang' iem. Tylko nie wiem gdzie. Może tobie coś mówił?
- Hmm...- zastanowiłem się- nie przypominam sobie, ale wiem, że od dwóch godzin zastanawia się jaką koszulkę ubrać.
Zaśmiała się.
- To tak jak ze mną- i poszła (tak mi się zdaje) do swojego pokoju.
Zza drzwi słyszałem jeszcze jej głos:
- Neri!!! Pożycz mi tą bluzkę.
Wyszła z pokoju i wlazła dziewczynie do łazienki. Zacząłem się z nich śmiać.
- A ty z czego się tak śmiejesz?- Zapytała Hana podchodząc do mnie.
Popatrzyłem się na nią i zamurowało mnie. Otworzyłem usta ze zdziwienia.
- Wow- wydusiłem.
- Coś nie tak?- Zapytała poprawiając upięte w koka włosy.
Pokręciłem głową i powiedziałem:
- Wyglądasz nieziemsko.
Dziewczyna zaczerwieniła się i szepnęła:
- Dzięki.
Miała na sobie legginsy, bluzkę w paski długą, buty na malutkim obcasie czarne i kurtkę czarną (prawie identyczną jak moja!). Wyglądała wspaniale.
- To idziemy?- Zapytała.
Kiwnąłem głową.
- Dziewczyny ja wychodzę!- Krzyknęła.
Weszliśmy do windy i powiedziałem:
- Masz podobną kurtkę do mojej.
- O rzeczywiście- popatrzyła się na mnie i na siebie.
Uśmiechnąłem się.
- To jak poznałyście K- pop?- Zapytałem.
- Mnie wciągnęła na początku Rina, ale Gabrysia powysyłała mi więcej piosenek i różne dramy i tak się zaczęła moja przygoda z K- pop' em. - Wytłumaczyła z uśmiechem na twarzy.
- A jaką pierwszą piosenkę usłyszałaś?- Dopytywałem się.
- Pierwszą? Hmm...- zamyśliła się.- Chyba BEAST.
- Ooo- zdziwiłem się.
- Później chyba BIGBANG Fantastic Baby, ale do końca nie jestem pewna- powiedziała.
- A naszą?- Zapytałem ciekawy.
- Waszą to pierwsza była Warrior, ale później szybko się przerzuciłam na Power- uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem uśmiech. Wyszliśmy na ulicę i prowadziłem Hane do oceanarium. I zaczęliśmy rozmawiać o K-pop' ie.
- A później zaczęłam szukać więcej waszych piosenek i tak natrafiłam na Unbreakable i inne- mówiła- strasznie też podoba mi się No mercy mogłabym jej słuchać cały czas i nie znudziłaby mi się.
Uśmiechnąłem się.
- Przepraszam- powiedziała- ciągle tak nawijam i nawijam. Teraz ty coś mi powiedz o sobie.
- Ja?- Zapytałem zdziwiony.
- No ja nie będę mówić tylko o sobie, bo cię zanudzę- uśmiechnęła się.
I tak zaczęła się nasza rozmowa. Przez całe 3 godziny chodziliśmy po oceanarium i podziwialiśmy pływające zwierzątka.

***Alicja***

- Podobał się film?- Zapytał Zelo.
- Pewnie- uśmiechnęłam się.- Nie wszystko rozumiałam, ale był fajny.
Zaśmiał się.
- Idziemy teraz coś zjeść?- Zapytał ponownie.
- W sumie czego nie- uśmiechnęłam się szerzej.
- To chodźmy- uśmiechnął się i ruszyliśmy do pełnego ludu holu.
Przedarliśmy się przez zgraję ludzi i wyszliśmy na pełną ulicę.
- Masz parasol?- Zapytał niespodziewanie.
Pokręciłam głową i zapytałam:
- A ty?
- Nie mam- uśmiechnął się.- Najwyżej będziemy wyglądać jak zmokłe kury.
Zaśmiałam się.
- To gdzie idziemy?- Zapytałam.
- A już nie daleko- uśmiechnął się.- A jak chcemy zdążyć przed deszczem to musimy się pospieszyć.
- To prowadź- wyszczerzyłam się.
Poszliśmy do jakiejś miłej kawiarni. Zamówiliśmy lody i przez kilka godzin rozmawialiśmy.

***Neri***

- Daleko jeszcze jest to planetarium?- Zapytałam.
- No już za chwilę dojdziemy- powiedział uśmiechnięty HimChan.- Jesteś strasznie niecierpliwa.
Uśmiechnęłam się.
- Taka już jestem- powiedziałam.
- Już chyba się mnie pytałaś 10 razy- wyszczerzył się.
- Masz parasol?- Zapytałam patrząc się na chmury.
- Nie, a co?- Zapytał.
- Nie chce nic zapeszać, ale widzę chmury na horyzoncie- powiedziałam.
- Co?- Zapytał zdziwiony.
Porozglądał się po niebie.
- Ty faktycznie- popatrzył się na mnie.- A ty masz parasol?
Pokręciłam głową.
- No to dzisiaj chyba planet sobie nie pooglądamy- stwierdziłam.
- Dlaczego?- Zapytał.- Przecież jeszcze nie leje, chmury jeszcze nie są rozciągnięte na całym niebie tylko na części, a my juz doszliśmy.
Wskazał na budynek. Weszliśmy do środka i szybko skierowaliśmy się, żeby pooglądać coś.
- Ale przecież Marsa widać o północy- powiedziałam.- A Saturna nad ranem.
- A w czym problem, żeby zostać na całą noc?- Zapytał.
- Y...- wydusiłam tylko to.
- Chodź- wziął mnie za rękę i pociągnął po schodach.

***Gabi***

- Gotowa?- Zapytał Bang.
- No już prawie tylko wezmę torebkę- uśmiechnęłam się i pobiegłam do pokoju.
Zaśmiał się.
- No już- wyszłam z pokoju.
- To chodźmy- uśmiechnął się.
Zamknęłam drzwi na klucz i poszliśmy do windy.
- To gdzie idziemy?- Zapytałam.
- Niespodzianka- wyszczerzył się.
- A jeśli nie lubię?- Zapytałam z ogromnym uśmiechem.
- Lubisz- stwierdził wyszczerzony.
- Przejrzałeś mnie- uśmiechnęłam się.
Wyszliśmy z windy i Bang zapytał:
- Pojedziemy gdzieś ok?
- Ale przecież ty prawka nie masz- powiedziałam bezmyślnie.
"O cholera"- pomyślałam.
- Skąd wiesz?- Zapytał otwierając przede mną drzwi pasażera.
- Y...- zacięło mnie- więc...
- Dużo o nas wiecie- uśmiechnął się i zamknął drzwi za mną.
Szybko obszedł auto i siadł za kierownicą.
- No trochę- wyznałam.
- To jedziemy?- Zapytał patrząc się na mnie.
Kiwnęłam głową, ale nie ruszył. Patrzyliśmy  tak na siebie przez chwilę. Przełknęłam głośno ślinę i zapytałam:
- To jedziemy?
Uśmiechnął się i powiedział:
- Pewnie.
Ruszyliśmy i przez całą drogę rozmawialiśmy. Aż w końcu dojechaliśmy.

***Rina***

"Byliśmy tu od 16 a jest już 20. Ale ten czas szybko leci"- pomyślałam.
- Jakie słodziaki- powiedziałam przyglądając się małym pandom.
- Też je lubię- uśmiechnął się YoungJae.
Łaziliśmy po zoo dość długo, a przy tym rozmawialiśmy o naszych zainteresowaniach.
- Może pójdziemy coś zjeść?- Zapytał niespodziewanie.
- Bardzo chętnie- powiedziałam z uśmiechem.
- Chodź zaprowadzę cię do świetnej restauracji- złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia z zoo.
Właśnie w tym momencie spadła mi jedna kropla deszczu na głowę. Porozglądałam się po niebie i zobaczyłam nad sobą ciemne chmury.
- No pięknie- mruknęłam.- Masz parasol?
- Yyy...- zacięło go.- Więc... nie.
Uśmiechnęłam się.
- To prowadź szybko do tej restauracji, bo jak nie zdążymy przed deszczem to moje włosy będą wyglądały jakbym miała robioną trwałą w stylu baran.
Zaśmiał się.
- To chodźmy- pociągnął mnie i szybko ruszyliśmy.
Idealnie zdążyliśmy przed ulewą.
- O mały włos- powiedziałam.
- To się rozpadało- popatrzył przez drzwi.- Chodźmy stolik czeka.
Uśmiechnął się i poszliśmy do stolika. Trochę się zdziwiłam. "To by znaczyło, że zamówił stolik wcześniej"- pomyślałam. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Zjedliśmy przepyszną kolacje.

***Gabi***


Po 30 minutach lider B.A.P zatrzymał samochód.
- Jesteśmy na miejscu- powiedział Bang.
Wyszłam z samochodu i widok jaki zobaczyłam zapierał mi dech w piersiach.
- Wow- zachwyciłam się pięknym widokiem.
- Podoba ci się tutaj?- Zapytał.
- Tu jest pięknie- wydusiłam.
Uśmiechnął się i powiedział:
- Chodź.
- Czekaj muszę się napatrzeć- zatrzymałam go.
- Cały czas będziesz miała taki widok, albo i nawet ładniejszy- uśmiechał się.
Popatrzyłam się na niego.
- Chodź- powiedział.
Poszłam za nim i nie mogłam uwierzyć oczą. Przed sobą zobaczyłam mały statek. Rozglądnęłam się wkoło i stwierdziłam, że statek pomieści dużo ludzi.
- Ty żartujesz, tak?- Zapytałam niedowierzając.
Uśmiechnął się.
- Zapraszam na pokład- i podał mi rękę.
Wlazłam na statek. Nikogo w nim nie było, ale po chwili zaczęli się "zlatywać" ludzie. Było pięknie. Jednak widok zepsuły nadchodzące chmury deszczowe.
- Bang?- Trąciłam go lekko w ramie.
Wyglądało to dość śmiesznie.
- Tak?- Zapytał z uśmiechem.
- Nie chce zapeszać, ale zbierają się chmury- wskazałam na dość już blisko czarne chmury.
- A tam- wzruszył ramionami.- Najwyżej nas zleje.
Popatrzyłam się na niego, a on zaczął się śmiać.
- Wejdziemy pod pokład- powiedział.
Uśmiechnęłam się i zaczęłam się cieszyć wieczorem spędzonym z Bang' iem. Deszcz zaczął padać już za chwilę, więc nie mogłam podziwiać pięknych widoków ze statku, ale pod pokładem też źle nie było.

***DaeHyun***

Wychodziliśmy już z budynku, ale coś jednak nam przeszkodziło.
- No nie- powiedziała Hana.
- Co się stało?- zapytałem i popatrzyłem przed siebie.
Na polu była straszna ulewa. Popatrzyłem się na Europejkę, a ona na mnie i zapytała:
- Masz parasol?
Pokręciłem głową.
- A ty?
- Też nie mam- powiedziała.
- No to utknęliśmy tutaj na kilka godzin- stwierdziłem.
- Że co?!- Krzyknęła Hana.
Uśmiechnąłem się.
- Spokojnie. Chodźmy coś zjeść hm?- Zaproponowałem.
Dziewczyna popatrzyła się na mnie i na spadające duże krople deszczu i zaraz znowu na mnie.
- Dobra- powiedziała i poszliśmy do "małej" restauracji.

***Hana***

Zaglądnęłam do menu. Oczy prawie wyszły mi z orbit. Ceny były kosmiczne.
- Coś się stało?- Zapytał DaeHyun.
- Ta restauracja nie jest na moją kieszeń, ale jak chcesz to ty sobie coś zamów- powiedziałam i odłożyłam menu.
Dotknął mojej ręki i powiedział.
- Ja stawiam.
Wzdrygnęło mnie i zaraz zrobiło mi się gorąco. Jeszcze się do tego uśmiechnął. Otworzyłam z powrotem kartę dań i przestudiowałam do końca. Ceny naprawdę były kosmiczne.
- Wybrali już państwo?- Zapytała "kelnerka" podchodząc do nas.
- Co polecasz?- Zapytałam DaeHyun' a.
- Więc może sushi?- Zapytał mnie.
- Ok- uśmiechnęłam się i zamknęłam kartę dań.
- To poprosimy o sushi- powiedział do babki.
Dziewczyna odeszła od stolika. Po chwili przyniosła nam gotowe już danie.
- Smacznego- powiedziała i poszła.
Z wielkim apetytem sprzątnęłam wszystko z talerza. Rozmawialiśmy jeszcze długo w restauracji. Przeszkodziły nam jednak krzyki jakiś dziewczyn. Popatrzyłam się w tą samą stronę co DaeHyun. W drzwiach restauracji stały młode dość Koreanki i piszczały:
- Patrzcie to DaeHyun!!!
- No nie nawet tutaj spokoju nie mogę mieć- pokręcił głową.
- Tak to właśnie jest jak jest się sławnym- szepnęłam.
Popatrzył się na mnie, ale nic nie powiedział. Po chwili zebrało się jeszcze więcej osób koło drzwi.
- Chodźmy stąd- powiedział.
Przytaknęłam mu. DaeHyun zapłacił za jedzenie i zmierzaliśmy w stronę wyjścia.
- Poczekaj- zatrzymał mnie.
- Coś nie tak?- Zapytałam.
- Wiesz, że jak wyjdziemy to rzucą się na mnie jak hiena na padlinę- powiedział.
Zaśmiałam się mimo woli.
- No to chodźmy- uśmiechnęłam się.
Ruszyliśmy do wyjścia. Jak doszliśmy DaeHyun objął mnie ramieniem i przyciągnął bliżej siebie. W momencie zrobiło mi się gorąco.
- Aaa!!!- Piszczały dziewczyny.
Ledwo co  przedarliśmy się przez tłum rozwrzeszczanych fanek.
- Chodź tędy- powiedział.
Szliśmy szybko. Główny wokalista ciągle mnie obejmował. Mój mózg normalnie nie mógł myśleć. Uciekaliśmy przed biegnącymi, za nami, dziewczynami.
- Znasz drogę- wydyszałam przez bieg.
- Nie- uśmiechnął się- ale poradzimy sobie. Traktujmy to jak zabawę.
Wyszczerzył się. Uśmiechnęłam się.
- Szybko- powiedział i złapał mnie za rękę.
Uciekaliśmy przed zgrają szalonych fanek. Przez kilka minut szukaliśmy windy. W końcu znaleźliśmy. Udało nam się wejść do prawie odjeżdżającej windy.
- Nareszcie spokój- wydyszał.
Uśmiechnęłam się. Przez chwilę wyrównywaliśmy oddech z uśmiechem na twarzy. Z windy wyszliśmy uśmiani.
- ... jak zostałam s- sama to siedziałam i czekałam na schodach na brata, żeby przyszedł, bo sama do domu by- bym nie wlazła- wydusiłam przez śmiech.
DaeHyun roześmiał się teraz głośno. "Jaki on ma piękny śmiech"- pomyślałam. Zamyśliłam się i nie słyszałam co on mówił. "Kurde!!! Hana ogarnij się!!!"- Krzyknęłam na siebie w myślach.
- ... i wtedy ś- ściągnął koszulkę- śmiał się.
Poszłam w jego ślady, żeby nie zauważył, że się zamyśliłam. Opowiadaliśmy sobie różne śmieszne historie w innej już restauracji i bardziej w koncie. Zwijałam się na krześle ze śmiechu i bólu brzucha.
- Ty- ty... tyle- wydusiłam.
Powoli już się uspokajałam. DaeHyun też już się opanował i po chwili wyszliśmy z kawiarni.
- To wracamy już do domu?- Zapytał.
Kiwnęłam głową. Wyszliśmy z ogromnego budynku na mokrą ulicę. "Przynajmniej już nie pada"- pomyślałam. Na polu było zimno. Przewiało mi kurtkę i cała się roztrzęsłam. Szliśmy w milczeniu. Na ulicach było jasno.
- Masz- powiedział i założył mi na ramiona swoją kurtkę.
- N- nie- zaprzeczyłam.- Tobie będzie zimno.
- Mi jest ciepło- uśmiechnął się z przekonaniem.
Odwzajemniłam uśmiech i powiedziałam:
- Dzięki.
I tak w przyjemnej ciszy wracaliśmy do hotelu.

***Rina***

- Chodźmy jeszcze gdzieś- powiedział niespodziewanie YoungJae.
Uśmiechnęłam się i zapytałam:
- Ale gdzie?
- Nie wiem- wzruszył ramionami wokalista.- Może przejdźmy się po parku na razie, a jak coś wymyślimy to tam pójdziemy, co?- Zaproponował.
- Ok- uśmiechnęłam się.
Wstaliśmy od stolika i YoungJae poszedł zapłacić za kolację. Wyszliśmy na mokrą ulice. Było jeszcze do tego zimno. "Jak teraz żałuję, że nie wzięłam grubszego swetra"- pomyślałam- " a coś tak przeczuwałam, że pogoda nam się zjebie".
- Weź- podał mi swoją kurtkę.
- A ty?- Zapytałam.
- Nic mi nie będzie- uśmiechnął się.- Bierz i nie mamraj.
- Ale ty jesteś ważniejszy- powiedziałam.
- Cicho- szepnął.
Uśmiechnęłam się i przyjęłam jego kurtkę. Opatuliłam się. "Od razu lepiej"- pomyślałam.

***Neri***

Oglądnęliśmy wyświetlany na rzutniku kosmos i pochodziliśmy jeszcze po ogromnym planetarium. Pogoda nam się nie udała i nie oglądnęliśmy planet i gwiazd.
- Zrobiłem się strasznie głodny- powiedział HimChan.- Idziemy coś zjeść?
- Dobra- wyksztusiłam.
- No to zapraszam do najlepszej restauracji z sushi- wyszczerzył się.
Uśmiechnęłam się i poszliśmy do tej restauracji. "Gdybym wiedziała, że pójdziemy do takiej restauracji to bym się inaczej ubrała"- pomyślałam. Porozglądałam się po wspaniałym pomieszczeniu i usiadłam przy stoliku. Zjedliśmy pyszne sushi i wypiliśmy sok pomarańczowy. Gadaliśmy bardzo długo, że aż straciłam poczucie czasu. Do domu wracaliśmy koło północy. Przez cały czas rozmawialiśmy w sumie o mnie.

***Bang***

Przyglądnąłem się zachwyconej Gabrysi. Ciągle się uśmiechała. Po deszczu znowu wyszliśmy na pokład. Teraz to był dopiero widok. Noc i rozświetlony Seul do tego widoczny jeszcze z wody. Gabrysia stała oparta o barierkę wpatrzona w miasto. Założyłem jej na gołe ramiona swoją kurtkę.
- O dzięki- powiedziała i szczelniej się okryła.- Piękny widok.
Westchnęła.
- Mnie też bardzo się podoba- ciągle się na nią gapiłem.
Uśmiechnęła się. Mój wzrok wędrował po jej twarzy, włosach i po całym ciele. Miałem wielką ochotę ją pocałować. Cały czas patrzyłem się na Gabi, a przy tym przybliżałem się powoli do niej. Popatrzyła się na mnie z wielkim uśmiechem.

***Gabi***

Kątem oka widziałam jak powoli zaczął się do mnie przybliżać.
- Co chciałbyś najbardziej zrobić w życiu?- Wypaliłam z pytaniem.
- To...- szybko położył swoje dłonie na moich policzkach i przycisnął swoje wargi do moich.
Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Po chwili dotarło do mnie co się dzieje. Zamknęłam powoli oczy i odwzajemniłam pocałunek. Bang wsunął dłoń w moje włosy. Trwało to krótko choć mi wydawało się wiecznością. Odsunęliśmy się od siebie. Byłam w szoku, ale rodzaju szczęścia.
- Tego pragnąłem od chwili gdy cię zobaczyłem- szepnął.
Przełknęłam ślinę i zaczęłam jeszcze bardziej drżeć.
- Zimno ci?- Zapytał przytulając mnie.
Wrzało we mnie. Miałam czerwone policzki od zimna i od pocałunku. Usiedliśmy gdzieś z boku i milczeliśmy w przyjemnej ciszy. Miałam opartą głowę o ramię Bang' a. Powoli zaczęłam się uśmiechać.

***Alicja***

Siedzieliśmy w malej kawiarni i pałaszowaliśmy lody. Przez chwile panowała błoga cisza w pomieszczeniu, ale zaraz było słychać piski jakiś dziewczyn. Odwróciłam się w stronę wyjścia. Oczywiście fanki musiały zauważyć Zela.
- Patrz to Zelo!!!- Krzyknęła jedna.
- A kim jest tamta- wskazała na mnie kolejna.
- Tamta ma imię- warknęłam cicho.
Zelo pomachał im i powiedział:
- Teraz jak tu zostaniemy jeszcze to cały wieczór się już skończy.
- To co proponujesz?- Zapytałam odwracając się w jego stronę.
- Wyjdziemy tylnymi drzwiami- wytłumaczył- i jak chcesz możemy jeszcze u mnie oglądnąć film.
- Dobra- uśmiechnęłam się.
- To chodźmy- wstał.
Poszłam w jego ślady i ruszyliśmy powoli w stronę łazienek, a tam w stronę tylnego wyjścia. Maknae założył kaptur na głowę i powiedział:
- Ty lepiej też załóż.
Posłuchałam go i po chwili miałam na głowie śnieżno- biały kaptur. Doszliśmy już do naszego hotelu i poszliśmy do apartamentu chłopaków. Oglądaliśmy jakąś zwariowaną komedię. Zjadaliśmy kupione po drodze ciasteczka. Śmialiśmy się i przy tym trochę wygłupialiśmy. Gdzieś w połowie filmu obraz mi się zlał.

piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział 8


 Więc tu też jest dość dużo dialogów, ale mam nadzieje, że wam to aż tak bardzo nie przeszkadza. A na dole kolejny rysunek.

***Hana***

- CO?!- Wykrzyknęłam.
- No!- Gabi zaczęła tańcować po kuchni.- Rozumiesz BANG!!!
- Mnie HimChan- powiedziała Neri.
- A mnie Zelo- dorzuciła Alicja.
- Mnie YoungJae- dodała Rina.
- No to wspaniale!!!- Krzyknęłam ucieszona szczęściem przyjaciółek.
- A DaeHyun cię zaprosił?- Zapytała Gabi kończąc swój taniec.
W momencie uśmiech zniknął z mojej twarzy. Pokręciłam tylko głową.
- Ale zaprosi cie- powiedziała Neri.
- A jak nie to...- nie dokończyła Rina.
Ktoś pukał do drzwi. Poszłam szybko otworzyć. Myślałam, że to był DaeHyun, ale gdy otworzyłam drzwi szybko się rozczarowałam.
- Pani Hana Wa- wa-...- próbował wypowiedzieć kurier.
- Tak to ja- powiedziałam.
- Przesyłka dla pani- wręczył mi papier i długopis.
Podpisałam się i odebrałam małą paczuszkę.
- Niech pani jeszcze zaczeka- powstrzymał mnie mężczyzna.
- O co chodzi?- Zapytałam.
- Jeszcze trzy paczuszki- uśmiechnął się.
- Jeszcze trzy?- Zdziwiłam się.
- Tak proszę bardzo- podał mi trzy małe pudełka.
- Dziękuje- powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Na początku otworzyłam najmniejszą. W środku był list. Przeczytałam pierwsze słowa i wpadając w złość zmięłam na początku kartkę, a później podarłam i wyrzuciłam całą zawartość paczki do kosza.
- Hej co robisz?- Zapytała Gabrysia podchodząc do mnie.
- To co widzisz- warknęłam.
- A ciebie co napadło?- Ponownie zapytała Gabi.
- Nic- powiedziałam i poszłam z trzema paczuszkami do pokoju.
Zamknęłam drzwi i zaczęłam otwierać kolejną niewielka paczuszkę. Była od Michała.
- Co to jest?- Zapytała Alicja wchodząc do mojego pokoju.
- Pudełka- wymusiłam uśmiech.- Jak chcesz to wejdź i zawołaj dziewczyny.
- Gabi!!! Rina!!! Neri!!!- Krzyczała.- Chodźcie do pokoju Hany.
Wparowały wszystkie i usiadły na łóżku obok mnie.
Przeczytałam krótki, ale miły list na głos.
- Cześć Mała! Nie wiem ile idzie paczka z Polski do Korei więc nie zdziw się jak przyjdzie za wcześnie, albo za późno. Zawsze twoje urodziny spędzamy razem. Ale teraz jest inaczej więc musi ,jak na razie, taki prezent ci wystarczyć. Wszystkiego najlepszego!!! Twój ukochany braciszek Michał- uśmiechnęłam się
Łzy popłynęły mi po policzkach. Szkoda, że teraz nie mogę się z nim zobaczyć. Wytarłam spływające krople i otworzyłam mniejsze pudełeczko, które było z listem. Otworzyłam szeroko oczy.  W środku były złote kolczyki z literką H. Uśmiechnęłam się.
- Jakie ładne- powiedziała zachwycona Alicja.
- Piękne- szepnęła Neri.
Wstałam i szybko założyłam piękne, złote kolczyki. Otworzyłam kolejną paczuszkę. Ta była od taty. Przeczytałam krótki list i otworzyłam wieczko czerwonego pudełeczka. W środku był przepiękny złoty pierścionek.
- Ja od taty takiego nigdy nie dostałam- powiedziała Rina.
Włożyłam pierścionek na palec. Idealnie pasował.
- Skąd wiedział, że noszę taki rozmiar- zamyśliłam się.- A nie ważne.
Otworzyłam kolejną paczkę. Była od mamy. Nie chciałam nawet patrzeć co tam jest, ale dziewczyny mnie tym razem uprzedziły. Wzięły zawartość pudełka i pooglądały.
- Uwierz mi nie chcesz tego widzieć- powiedziała Gabi.
- Wyrzuć to- powiedziałam stanowczo.
- Masz czekoladki- powiedziała Alicja i podała mi pudełko.
- Zjedzcie je- odwróciłam się w stronę okna.
- Jak chcesz- szepnęła Ala.
- Możecie mnie na chwile zostawić samą?- Zapytałam.
- Już nas nie ma- powiedziała Rina.
Usłyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami. Usiadam po turecku na podłodze i zapatrzyłam się na obraz za oknem. Po chwili wzięłam swój szkicownik i zaczęłam rysować piękny Seul.

***Gabi***

- Jak mogła jej coś takiego zrobić?- Szepnęła Neri.- Kurwa nawet nie wiem jak to nazwać.
- Jej matka w ogóle jakaś dziwna się wydawała- powiedziała teraz Rina.
- Taka...- szukała słowa Alicja.
- Zaniedbująca swoje dzieci- podpowiedziałam jej.
- O dokładnie- powiedziała Ala.
- Nawet nie możemy sobie wyobrazić tego co ona teraz przeżywa i czuje- szepnęłam.
Zza drzwi pokoju Hany było słychać teraz grę na skrzypcach. Grała bardzo smutną melodię.
- Już od trzech godzin nie wychodzi z pokoju- powiedziała Rina.
- Jak będzie chciała to sama wyjdzie- stwierdziłam.
W pewnym momencie muzyka przestała grać. Usiadłyśmy byle jak przed telewizorem. Słyszałyśmy, że drzwi się otworzyły. W progu pojawiła się Hana.
- Idę do sklepu- zakomunikowała.- Chcecie coś?
- Możesz kupić czekoladę- powiedziała Alicja.
- I tyle?- Zapytała.
- Yhym- potwierdziła Neri.
- No to ok- wzruszyła ramionami i poszła.
- Musze się wybrać też do sklepu- powiedziała Rina.
- A no- przytaknęła Alicja.
- A wy po co?- Zapytała Neri.
- Musimy jeszcze Hanie kupić prezent na urodziny- wytłumaczyła Rina.
- No to już się zbierajcie- pogoniłam je.
- Ale czekajcie- zatrzymała je Neri.
- Co?- Zapytały równocześnie Alicja i Rina.
- Pójdziemy w wami- uśmiechnęła się.
- No do galerii- powiedziałam.
Zebrałyśmy się szybko i zamknęłyśmy mieszkanie.

***Hana***

Zamiast iść do sklepu poszłam najpierw do parku. Usiadłam na ławeczce i porozglądałam się po okolicznych ławeczkach. Miałam dziwne wrażenie jakbym była obserwowana. Porozglądałam się jeszcze chwile. Nie zauważyłam nikogo podejrzanego. Wstałam i powoli ruszyłam w stronę marketu. Po drodze jeszcze kupiłam sobie parówki w cieście. Bardzo mi smakowały, ale 10 minut szukałam kosza na śmieci. W końcu po kilku próbach znalazłam go przy sklepie. Po chwili wyszłam z marketu z pełnymi reklamówkami. Doczołgałam się do apartamentu bez żadnych przeszkód. Ale oczywiście mój pech mnie nie opuścił i przed samymi drzwiami do mieszkania wszystkie worki mi się rozwaliły.
- Kurwa!- Krzyknęłam.
Otworzyłam drzwi na oścież i zaczęłam powoli przenosić produkty na stronę domu.
- Może ci pomóc?- Zapytał głos za mną.
Odwróciłam głowę.
- O- zdziwiłam się- cześć.
Wstałam i otrzepałam kolana.
- Prawie już skończyłam- powiedziałam.
- No widzę właśnie- DaeHyun popatrzył się na stertę produktów leżących jeszcze przed drzwiami.
Pokręcił tylko głową i zaczął zbierać paczki mąki i cukru.
- Dzięki- powiedziałam i zabrałam się za podnoszenie kolejnych rzeczy.
- Ty zdołałaś to wszystko przynieść tutaj?- Zdziwił się.
- Tak, a co?- Powiedziałam podnosząc wzrok na niego.
- Pierwszy raz widzę jak dziewczyna targa tyle ciężkich rzeczy- popatrzył się na mnie.
- Nie jest źle- wzruszyłam ramionami.
Przyglądną mi się przez chwilę, a później zaczął zbierać kolejne produkty.
- Dzięki za pomoc- powiedziałam zamykając drzwi.
- Nie ma za co- uśmiechnął się.
- Chcesz herbatę?- Zapytałam wchodząc do kuchni.
- Poproszę- znowu ten piękny uśmiech.
Nie dało mi się nie uśmiechnąć. Odwróciłam się i zaparzyłam wodę na herbatę.
- Nie będzie ci przeszkadzało jak będę robić ciasto na placka?- Zapytałam odwracając się do niego przodem.
- Nie- pokręcił głową.
- Ok- uśmiechnęłam się i wyciągnęłam małą stolnice.
Podałam mu herbatę i zajęłam się robieniem ciasta. W kilka minut ugniotłam kruche ciasto i włożyłam do piekarnika.
- No to jak na razie tyle- otrzepałam ręce i usiadłam na jednym z krzeseł.
- Szybko- powiedział.
- Jak się zna przepis to wszystko szybko idzie- uśmiechnęłam się.
- No tak- odwzajemnił uśmiech.
Przez chwilę trwała cisza, ale przerwał ją DaeHyun.
- To jaka jest jutro okazja, że pieczesz placka?- Zapytał.
Zamurowało mnie. Porozglądałam się po kuchni i powiedziałam cicho:
- Jutro są moje urodziny.
- To możesz się jutro nas spodziewać- powiedział uśmiechnięty.
Wymusiłam uśmiech.
- Tak na prawdę nie lubię swoich urodzin- wyznałam- kojarzy mi się to ze wspomnieniami z kilku lat, ale nie chce o tym mówić.
Siedzieliśmy i gadaliśmy tak przez godzinę, albo i więcej. Między czasie zrobiłam całego placka i zaczęłam robić drugiego. Opowiadaliśmy sobie różne śmieszne historie. Brzuch mnie już bolał, że nie dałam rady już się śmiać.
- Słyszymy, że ktoś tutaj ma dobry humor!- Krzyknęła Gabi wchodząc do kuchni.
- Ale ładnie pachnie- powiedziała Alicja wparowując do kuchni.- O cześć DaeHyun.
- Cześć- powiedział.
- Z czego się tak śmialiście?- Zapytały równocześnie Neri i Rina zaglądając do kuchni.
- A z naszych historii śmiesznych sprzed lat- uśmiechnęłam się.
- CO?!- Krzyknęły wszystkie.
Wyszczerzyłam się i zatrzepotałam rzęsami jak niewiniątko.
- Jak on tylko pójdzie wtedy pożałujesz- powiedziała stanowczo Gabi.
- A dlaczego później?- Zapytała Rina.- Teraz jest najlepszy moment.
Wyszczerzyła się.
- Niech twój brzuch się przygotuje, bo moje ręce są już gotowe- uśmiechnęła się szaleńczo Alicja.
- O nie- powiedziałam błagalnie- DaeHyun nie wychodź nigdzie.
- Masz gilgotki?- Zapytał zdziwiony i się uśmiechnął.
- N- nie- kłamałam w żywe oczy.
- O tak ma....- powiedziała Neri- i to wielkie.
- Bardzo wielkie- zdradziła mnie Gabi.
- O proszę- wyszczerzył się- to czego ja się tutaj dowiaduje.
- Nie, błagam- kręciłam głową oddalając się w jak najdalszy kąt kuchni.- A kto wam zrobi placki?
Broniłam się.
- Jakoś przeżyjemy- podchodziła coraz bliżej Gabi.
Z drugiej strony szła Alicja i Rina. Jeszcze z innej Neri.
- Tak przed 18?- Zapytałam błagalnie.
- Hmm....- Zastanowiła się Gabi.- Dobra jutro damy ci popalić.
- Ufff dzięki Bogu- odetchnęłam.
Dziewczyny poszły już do swoich pokoi i zostałam sama z DaeHyun' em. Wtem przypomniałam sobie o biszkopcie.
- O cholera- zerwałam się szybko z krzesła i podbiegłam do piekarnika.
Na szczęście się nie spalił. Wyciągnęłam gorący biszkopt z blachy i odstawiłam do wystygnięcia.
- A ten jaki będzie?- Zapytał wskazując na biszkopta.
- Ten będzie z krówkami na wierzchu- wskazałam na cukierki.
- Będą takie w całości?- Zapytał zdziwiony.
Roześmiałam się.
- Muszę je rozpuścić- uśmiechnęłam się i wrzuciłam krówki do garczka.
- Jak chcesz mogę ich popilnować- powiedział wstając z krzesła.
- Ok- uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.
- To powiedz mi co mam robić- podwinął rękawy bluzki.
- Hmm- zastanowiłam się.- Mieszaj je cały czas, a ja przekroję biszkopta na pół.
- To po co piekłaś całego?- Zapytał mieszając łyżką w garczku.
Zaczęłam się śmiać.
- No co?- Zapytał zmieszany.- Nie znam się na pieczeniu.
- Nie zawsze kroi się pionowo- wzięłam nóż i zaczęłam przekrawać biszkopta poziomo.
- Prawie się rozpuściły- zakomunikował.
- Jak się rozpuszczą całkiem to mi je podaj- uśmiechnęłam się i zabrałam się za nakładanie już wcześniej zrobionej masy.
Przykryłam masę drugą połówką biszkopta i wylałam rozpuszczone krówki. Posypałam jeszcze orzechami i powiedziałam:
- Gotowe.
Uśmiechnęłam się do wykonanego dzieła.
- Smakowicie wygląda- uśmiechnął się.
- O nie- pokręciłam głową.
- Ale tylko kawałeczek- prosił.
- Nie ma mowy- uśmiechnęłam się.
- Ale taki malutki- pokazał palcami.
- Hmm- udawałam, że się zastanawiam.- Nie.
Zaczęłam się śmiać, a on zrobił smutną minę.
- Zaraz będę obkrawać z brzegu to zjesz sobie nawet większy kawałek niż pokazywałeś- wzięłam nóż do ręki.
- Dzięki ci dobra kobieto- wyszczerzył się.
- Wcinaj- odkroiłam i podałam mu.
Siedzieliśmy i gadaliśmy jeszcze chwilę. A ta chwila przeciągnęła się do północy.
- O matko- powiedział w pewnym momencie.- Ale się zasiedziałem.
Popatrzyłam na zegarek.
- Już północ?- Zdziwiłam się.
- Będę szedł- wstał z krzesła niechętnie.
Odprowadziłam go do drzwi.
- Dzięki za pomoc i ogólnie za wszystko- powiedziałam.
- Nie ma za co- uśmiechnął się.- No to do jutra.
- Raczej chciałeś powiedzieć do dzisiaj- zaśmiałam się.
Wyszczerzył się.
- No tak- przytaknął.- To do zobaczenia.
- Do zobaczenia- szepnęłam.
- Śpij dobrze- powiedział na odchodnym.
- Ty również- zamknęłam drzwi i poszłam się umyć.
Położyłam się na łóżku i myślałam o dzisiejszym dniu. Długo jednak to nie potrwało. Zapadłam w głęboki sen. Wstałam o 8. A raczej to dziewczyny zdarły mnie z łóżka.
- Wstawaj śpiochu!!!- Krzyczały.
- Ja chce jeść!- Marudziła Alicja.
- Dajcie mi spokój chociaż dzisiaj- błagałam zakrywając głowę kołdrą.
- Ale ty takie dobre jedzenie robisz- podlizywała się Alicja.
- Nie ma mowy- odpowiedziałam- chce się wyspać, a wam ręce do dupy nie przyrosły.
- No nie bądź taka- trąciła mnie w ramię.
Odkryłam się i powiedziałam:
- Ostatni raz robię wam śniadania w niedziele i soboty.
- Jesteś kochana- powiedziała Neri.
Wstałam i zaczęłam wyszukiwać ubrania.
- Będziecie tak stać i patrzeć jak sie ubieram?- Zapytałam patrząc się na dziewczyny.
- A tak już wychodzimy- powiedziała Rina.
Zamknęły za sobą drzwi.
- Hmm- zamyśliłam się.- Dziwnie się zachowują.
Wzruszyłam ramionami i zaczęłam się ubierać. Po chwili wyszłam z pokoju i ruszyłam do kuchni. W progu zamurowało mnie.
- Niespodzianka!!!- Krzyknęły dziewczyny i chłopcy z zespołu.
- Ja...- zatkało mnie.
- Wszystkiego najlepszego- powiedziała Neri podchodząc do mnie z HimChan' em.
Pocałowała mnie w policzek i przytuliła.
- A to prezent od nas- podała mi ogromny worek.
- Dziękuję- wzruszyłam się.
Przytuliłam ją i wokalistę.
- Naprawdę wam dziękuję- uśmiechnęłam się.
- Dorosłości to namiastka, gdy nadejdzie osiemnastka. Tańcz od rana do wieczora, na skrupuły przyjdzie pora. By Cię nie dopadły gary i ględzący wciąż mąż stary!- Wyrecytowała Alicja.
- 100 lat- powiedziała Rina.
Podały mi woreczek.
- Dzięki dziewczyny- pocałowałam je w policzek i przytuliłam.
- Więc co tu mówić- zaczęła Gabi.- Wszystkiego naj i życia szczęśliwego.
Uśmiechnęłam się. Łzy już prawie po policzkach mi leciały. Pociągnęłam nosem.
- Dzięki- przytuliłam ją mocno i pocałowałam w policzek.
Wytarłam łzy ręką i przyjmowałam kolejne życzenia.
- No więc wszystkiego najlepszego- uśmiechnął się Bang.
- Dzięki- powiedziałam i tez pocałowałam go w policzek.
- Trzymaj- podał mi torebeczkę.
Uśmiechnęłam się i położyłam kolejny prezent na stół.
- No my się dołączyliśmy do Bang' a- wskazał na siebie Zelo i na YoungJae' a oraz na JongUp' a.
- Dzięki- uśmiechnęłam się i pocałowałam każdego w policzek.
- A tu masz jeszcze, żeby osłodzić sobie jakiś dzień- uśmiechnął się YoungJae.
Każdy jeszcze dał mi po czekoladzie. Odłożyłam je na stół i odwróciłam się z powrotem. Przede mną stał DaeHyun. Przełknęłam ślinę.
- Więc- zaczął się denerwować.- Yyy... wszystkiego najlepszego.
Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Podał mi  prezent. Przyjęłam i pocałowałam go w policzek. Zdziwił się bardzo.
- Dzięki- powiedziałam.
Uśmiechnął się i nieobecny poszedł usiąść na krześle.
- Dobra- powiedziałam.- Teraz czas na, tak jakby, tort.
- Ooo- usłyszałam za sobą odgłosy zadowolenia.
Wyciągnęłam placka z lodówki i pokroiłam na duże kawałki dla każdego.
- Może ci pomóc?- Zapytała Neri.
Zaśmiałam się.
- No to pewnie- uśmiechnęłam się.- Podawaj każdemu.
Po chwili wszyscy zajadali się "tortem".
- No to teraz rozpakuj prezenty- wyszczerzyła się Gabi.
- No dobra- uśmiechnęłam się.
Pierwszy wyciągnęłam ten największy.
- Jaki słodki i duży- uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.- Dzięki.
Później otwierałam jak leciało. Od Gabrysi dostałam bluzkę i legginsy. Od Riny i Alicji dostałam piękne bransoletki. Od Bang' a i chłopaków dostałam płyty NU'EST, BIGBANG i oczywiście ich. Nawet były z podpisami.
- Skąd wiedzieliście?- Zapytałam podejrzanie.
- Yyy... więc- zacinał się lider.
- Gabi mu powiedziała- wypaplał YoungJae.
Popatrzyłam się na przyjaciółkę później na chłopaków.
- Dzięki- uśmiechnęłam się.
Zabrałam się za otwieranie prezentu od DaeHyun' a. Zaglądnęłam do środka i wyciągnęłam dwa bilety na koncert BIGBANG' a. Popatrzyłam się ze zdziwieniem. Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam jeszcze pudełeczko z torebki. W środku był łańcuszek. Teraz to mnie zamurowało. Łańcuszek był srebrny, długi i na końcu wisiała kostka. Popatrzyłam się na DaeHyun' a.
- Dziękuję- szepnęłam.
Wszyscy byli zajęci czymś innym więc nie zauważyli mojej miny. Pokroiłam jeszcze jedno ciastko i podałam na talerzu. W oka mgnieniu wszystko zaczęło znikać.
- To może teraz jakiś toast?- Zapytała z wyszczerzem Gabrysia i podniosła do góry butelkę (nie wiem skąd wydartej) wódki.
- To kto pije?- Zapytałam.
- Chyba raczej wszyscy- powiedziała Gabi.
- No to jedenaście kieliszków- powiedziałam wdrapując się na ladę.
- To nie dostaniesz?- Zapytała Alicja.
- No nie jestem takim wielkoludem jak ty- odpowiedziałam i zaczęłam ściągać powoli kieliszki na wódkę.
Wypiliśmy po jednym i zaczęliśmy gadać. Wszyscy byli wyluzowani. No prawie wszyscy. Tylko ja się czymś stresowałam. Rozmawiałam ze wszystkimi udając, że nic się nie dzieje, ale w głębi duszy wszystkie wspomnienia powracały. Wymuszałam uśmiech, żeby nikt się nie zorientował o moim stanie.
- Wybaczcie na chwilę- powiedziałam i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na chwilę przed oknem i wpatrzyłam się w miasto.
- Nigdy już nie będzie tak jak kiedyś- szepnęłam do siebie.- Nigdy.
Wtem zadzwonił dzwonek do drzwi. Zerwałam się jak dzika świnia i pobiegłam otworzyć drzwi.
- Tak?- Zapytałam.
- List do pani-  podał mi recepcjonista.
- Dziękuję- powiedziałam i zamknęłam drzwi.
- Hmm...- zamyśliłam się.- Ciekawe od kogo.
Otworzyłam szybko kopertę. W środku był list i zdjęcia.
 "Pamiętasz? Dzisiaj są twoje urodziny. I jeden z tych dni co kiedyś ja byłem najszczęśliwszy. Wszystko by się udało, gdyby nie to, że nie zauważyłem, ze miałaś przy sobie telefon. Dzięki niemu zostałaś uratowana. Ale teraz nie ma cie kto ochronić. Wiem gdzie mieszkasz. Jesteś sama tutaj i nikt ci nie pomoże. Zapamiętaj te słowa, że jeszcze z tobą nie skończyłem. Nie musze się podpisywać, bo dobrze wiesz kim jestem. A i wszystkiego najlepszego."
Kartka i cała zawartość koperty mi wypadła. Oparłam się głośno o szafkę.
- Hana!!!- Krzyknęła Gabi.- Nic ci nie jest?
Nie zdołałam wydusić żadnego dźwięku. Strasznie się bałam.
- Hana?!- Krzyknęła.
- Nic mi nie jest- szepnęłam.
Zaczęłam zbierać rozsypane moje zdjęcia sprzed lat jak byłam porwana. Podeszła do mnie Gabrysia i zapytała:
- Co się stało?
Podałam jej list. Roztrzęsłam się strasznie. Przeczytała go i odłożyła na bok.
- Chodź tutaj- przytuliła mnie.
Przytuliłam się do niej mocno.
- Idziemy do reszty?- Zapytała po chwili.
Kiwnęłam głową. Pomogła mi podnieść się z podłogi i pozbierać resztę zdjęć. Wszystko włożyłam do koperty i poszłam wyrzucić całość do kosza. Przed tym czynem powstrzymała mnie Neri.
- Nie wyrzucaj- uśmiechnęła się.
- Nie wiesz nawet co tam jest napisane- powiedziałam smutna.
- Ej- dotknęła mojego ramienia- co się stało?
Odwróciłam głowę.
- Nie zadawaj jej teraz pytań- powiedziała Gabrysia.
- Ale o co chodzi?- Zapytała Neri.
- Nie teraz- zakomunikowała jej Gabi.
Poszłam do pokoju, zostawiłam kopertę na stoliku i wróciłam do przyjaciółek i zespołu. Rozmawiali cały czas. Siedziałam na krześle niby obecna, ale moje myśli ciągle wracały do przyniesionego listu.
- Hana- potrząsnął mną DaeHyun.
Porozglądałam się.
- Halo- pomachał mi przed oczami ręką- tutaj jestem.
- Przepraszam- powiedziałam i popatrzyłam się na niego.- Zamyśliłam się.
- Co się stało?- Zapytał.- Przedtem byłaś uśmiechnięta, a teraz taka nieobecna. Co się dzieje?
Spuściłam wzrok. Uśmiechnęłam się sztucznie i powiedziałam.
- Nic.
- Przecież widzę- przyglądnął mi się uważnie.
- Przepraszam, ale ja na prawdę nie chce o tym rozmawiać- nagle zrobiło mi się zimno.
- Chodźmy po salonu- powiedziała Gabi.
- Masz racje- przytaknęłam jej.
Wszyscy się uwinęli szybko i poszli. Zaczęłam zbierać swój talerzyk.
- Czekaj- złapał mnie za rękę DaeHyun.
- Proszę puść- powiedziałam spokojnie.
Posłuchał mnie i powiedział:
- Chciałem tylko cię o coś zapytać, ale to już nie ważne.
I wyszedł. Stałam przez chwilę osłupiała.
- Dlaczego jak coś się wali to oczywiście wszystko na raz?- Zapytałam z rozpaczą w głosie.
Zamknęłam otwarte okno i umyłam swój talerzyk z ciastka. Poszłam do salonu do całej reszty. Usiadłam z boku, żeby się przyglądnąć dobrze wszystkim. A zwłaszcza DaeHyun' owi. Siedziałam tak przez dłuższy czas wpatrzona w bok jego przystojnej twarzy. Uśmiechnięty odwrócił twarz w moją stronę. Zmieszana szybko odwróciłam wzrok. Podszedł do mnie i usiadł na podłokietniku obok mnie.
- Masz dzisiaj wolny wieczór?- Zapytał lekko zdenerwowany.
Popatrzyłam się na niego.
- Hmm?- Zapytał patrząc mi prosto w oczy.
- T- t- tak- jąkałam się.
- Lubisz stworzenia morskie?- Zapytał ponownie.
Kiwnęłam głową.
- A wybrałabyś się ze mną do takiego miejsca, gdzie możesz je zobaczyć z bliska?- Zapytał i wypuścił powietrze.
Zatkało mnie. Pierwszy raz odebrało mi mowę. Patrzyłam się na niego szerokimi oczami, a on na mnie z wyczekiwaniem.
- B- bardzo chętnie- szepnęłam.
Wypuścił powietrze. Widać było, że mu ulżyło. Uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech.
- To jesteśmy umówieni- powiedział.- Bądź gotowa o 17.
- Dobrze- kiwnęłam głową.
I tak zaczął się lepszy już dzień moich urodzin. Ciągle jednak one przypominały mi okropne wydarzenie sprzed lat. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy bardzo długo. Koło 14 chłopcy zebrali się i poszli do siebie. Posprzątałyśmy wszystko ze stolika i każda poszła do swojego pokoju. Usiadłam przed oknem i wpatrzyłam się w miasto. Nagle padłam i zasnęłam.

YoungJae :)