piątek, 7 czerwca 2013

Już nikt nas nie rozdzieli

Scenariusz z L.Joe dla Anonimowy. Mam nadzieje, że się spodoba ;)



Było już ciemno a ty wciąż siedziałaś na ławce w parku i wspominałaś czasu jak ciągle z rodzicami zmienialiście miejsce zamieszkania.
Pewnego dnia przeprowadziliście się do Kalifornii. Nie znałaś nikogo i sama ciągle gdzieś się włóczyłaś. Jednak los postanowił zmienić twoje życie choć odrobinę. Spotkałaś Joe. Siedział samotnie na twojej huśtawce, na której ciągle się huśtałaś. Od tamtego czasu zostaliście najlepszymi przyjaciółmi. Już nie było ci tak smutno. Z L.Joe byłaś bardzo blisko. W końcu był twoim najlepszym przyjacielem. Jednak z czasem zaczęłaś coś do niego więcej czuć niż przyjaźń. Los jednak chciał was rozdzielić. Pewnego dnia przyszłaś do niego zapłakana.
- _________. Uljima. Powiedz mi co się stało- powiedział zmartwiony chłopak.
Opowiedziałaś mu, że rodzice postanowili znowu się przeprowadzić. Przyszłaś do niego się pożegnać. Jednak chciałaś zostawić mu coś co będzie ciebie przypominać.
- Joe pamiętaj o mnie- powiedziałaś ze łzami w oczach i założyłaś mu bransoletkę, którą zrobiłaś.
- _________ ja o tobie nigdy nie zapomnę- powiedział i przytulił cie mocno.- Jeszcze się spotkamy. Obiecuję ci to, że cię znajdę.

Wytarłaś łzę, która płynęła po twoim policzku zostawiając mokry ślad za sobą. Tak bardzo tęskniłaś za L.Joe, ale obiecał, że się jeszcze spotkacie i wiedziałaś, że dotrzyma obietnicy. Właśnie przechodziłaś główną ulicą w Seulu. Widziałaś różne reklamy, które kusiły aby kupić ubrania z nowej kolekcji. Westchnęłaś głośno i ruszyłaś przed siebie. Spuściłaś głowę na dół i słuchałaś piosenek. Byłaś tak bardzo zamyślona, że przez przypadek wpadłaś na kogoś.
- Mianhe- powiedziałaś i popatrzyłaś na osobę, na którą wpadłaś.
Serce zaczęło ci mocniej bić.
- Joe? To ty?- Na twojej twarzy pojawił się uśmiech.
- ________!- Krzyknął.- Wiedziałem, że się jeszcze zobaczymy.
Szybko przytulił się do ciebie. Odwzajemniłaś uścisk. Tak bardzo ci go brakowało.
- Już się mnie nie pozbędziesz- powiedział a ty zaczęłaś się śmiać.- Już nikt nas nie rozdzieli. Już nigdy.
Odsunął się trochę od ciebie i pocałował w czoło.
 

niedziela, 2 czerwca 2013

Deska

I scenariusz z Zelo dla Miyuki Jun Hong. Przepraszam, że tak długo czekałaś. 






Chciałaś podszkolić się w jeżdżeniu na desce więc zapisałaś się na kurs skateboardingu. Weszłaś do sali na pierwsze zajęcia. Nie wiedziałaś, że aż tyle osób się zapisze. Porozglądałaś się po osobach, które przyszły. Wszyscy mieli skośne oczy. Tylko ty w pomieszczeniu byłaś dla nich obcokrajowcem. Porozglądałaś się ponownie. Twoją uwagę przykuł pewien chłopak. Nie widziałaś go nigdy wcześniej. Był wysoki i miał zafarbowane włosy na niebiesko-blond.
- Annyeong- powiedział mężczyzna, który prowadzi kurs.
- Annyeong- powiedzieliście wszyscy.
- Może zaczniemy od tego, żebyśmy się wszyscy poznali- uśmiechnął się przyjaźnie.- Ja jestem Park Hyesung.
I wszyscy tak zaczęliście się przedstawiać. W końcu doszło do ciebie.
- Jestem _______.- Powiedziałaś.
- A skąd pochodzisz, bo nie wyglądasz na Koreankę- powiedział instruktor.
- Jestem z Polski- powiedziałaś.- Przeprowadziłam się niedawno.
- To daleko- powiedział chłopak o niebiesko-blond włosach.- Nie trudno ci się tu odnaleźć?
- Trochę już zdążyłam się oswoić z otoczeniem- uśmiechnęłaś się lekko.
- A ty jak masz na imię?- Zapytał instruktor.
- Choi Joon Hong- powiedział.- Ale mówcie mi Zelo.
W miłej atmosferze minęły wam pierwsze zajęcia. Następne miały się odbyć jutro. Wzięłaś swoją deskę i zamierzałaś już wracać do domu.
- Chhakama!- Krzyknął za tobą Zelo.
Zatrzymałaś się i odwróciłaś w jego stronę.
- Mogę cie odprowadzić?- Zapytał.
- Jasne- uśmiechnęłaś się.
Szliście powoli i rozmawialiście. Dużo się o nim dowiedziałaś i dzięki temu zbliżyliście się do siebie. Po godzinie wolnego spaceru doszliście pod twój dom.
- No to tutaj- powiedziałaś.
- A ja tam- wskazał dom naprzeciwko twojego.
Mieszkaliście blisko siebie a jeszcze wcześniej się nie spotkaliście. Porozmawiałaś jeszcze chwile z Zelo. Chłopak popatrzył na zegarek i powiedział:
- Będę lecieć, bo musze coś załatwić.
- No to do zobaczenia- powiedziałaś i pomachałaś mu na pożegnanie.
- Miło było cię poznać!- Krzyknął.
Weszłaś do domu. Panowała tam cisza jak nigdy. Zrobiłaś sobie kanapkę i postanowiłaś wyjść pojeździć na desce. Zostawiłaś jeszcze krótką wiadomość dla rodziców, żeby się nie martwili i wyszłaś. Jeździłaś po okolicy, żeby się z nią trochę zapoznać. Wjechałaś do parku niedaleko twojego domu. Porozglądałaś się i skierowałaś się w jedną z uliczek. Usłyszałaś gdzieś niedaleko odgłos muzyki. Powoli jechałaś w stronę, z której dobiegały dźwięki. Zatrzymałaś się jak zobaczyłaś grupkę chłopaków tańczących, śpiewających i rapujących. Przyjrzałaś się dokładniej jednemu z niebiesko-blond włosami. Byłaś prawie pewna, że to jest Zelo. Podeszłaś już bliżej, żeby się upewnić. W tym momencie chłopak się odwrócił i zaczął rapować. To był Choi Joon Hong. Był świetny, a tobie na prawdę się spodobało jak rapował. Podchodziłaś bliżej i bliżej aż w końcu ktoś cię zauważył.
- Yah!- Krzyknął chłopak o brązowych włosach na co wszyscy się odwrócili w twoją stronę.- Co ty tu robisz?
Nie wiedziałaś co powiedzieć. Stałaś jak sparaliżowana.
- Spokojnie Hyung, ona…- zaczął Zelo.
- Mianhe - powiedziałaś i szybko odjechałaś na desce.
Całą drogę myślałaś o tym, dlaczego tamten chłopak się na ciebie wydarł. Przecież nic takiego nie zrobiłaś. Park przecież nie jest prywatnym miejscem i można wszędzie pochodzić. Błądziłaś po okolicy aż w końcu natrafiłaś na znaną ci ulicę i dojechałaś do domu. Przyglądnęłaś mu się dokładnie. Nie był niewiadomo jaki, ale tobie bardzo się podobał. Weszłaś za bramkę i poszłaś na tył domu. Twoi rodzice chcieli bliżej zapoznać się z sąsiadami i zrobili grilla. Ostrożnie zaglądnęłaś kto przyszedł.
- Co się tak zakradasz?- Zapytał ktoś z tyłu.
Poskoczyłaś przestraszona. Czułaś się jakby ktoś nakrył cię na wyjadaniu ciasteczek. Odwróciłaś się do osoby. Byłaś zdziwiona i pewnie wyglądałaś komicznie, bo chłopak zaczął się śmiać. Po chwili jednak spoważniał i spojrzał na ciebie.
- Przepraszam za DaeHyuna- powiedział.- Dzisiaj miał ciężki dzień i…
- To ja przepraszam- przerwałaś mu- niepotrzebnie wam przeszkodziłam. A teraz zapraszam.
Powiedziałaś i uśmiechnęłaś się lekko. Reszta wieczoru minęła wam w bardzo dobrym nastroju. Wszyscy świetnie się bawili. Koło północy sąsiedzi zaczęli się rozchodzić. Gdy ostatnia osoba wyszła zaczęłaś powoli zbierać brudne naczynia. Nie dość, że byłaś zmęczona to okropnie się czułaś. Podniosłaś stos brudnych talerzy i weszłaś do kuchni. Wszystkie włożyłaś do zmywarki i poszłaś wziąć szybki prysznic. Do jutra musiałaś wydobrzeć, bo chciałaś iść na kurs. Rano obudziłaś się z bólem głowy. Powoli wstałaś z łóżka, bo kręciło ci się w głowie. Wyciągnęłaś z szafki odpowiednie ubrania i poszłaś do łazienki trochę się ogarnąć. Nie miałaś ochoty na śniadanie więc wzięłaś deskę i wyszłaś z domu zamykając drzwi na klucz.
- Annyeong!- Krzyknął Zelo.
- Annyeong- powiedziałaś cicho i pomachałaś mu ręką.
- ________ nie wyglądasz najlepiej- stwierdził przyglądając ci się.- Może lepiej wróć do domu.
- Aniyo- powiedziałaś.- Jedźmy lepiej.
Droga wam minęła szybko. Cały czas rozmawialiście, ale twoje samopoczucie się pogarszało. Świat wokół ciebie wirował, ale nie poddałaś się i dotrwałaś prawie do końca zajęć. Prawie, bo pod koniec wyszliście na dwór i mieliście pokazać co już umiecie. Nadeszła twoja kolej. Powoli podjechałaś na desce i zaczęłaś pokazywać na co cię stać. W głowie okropnie ci się kręciło. Straciłaś równowagę i upadłaś. Słyszałaś jeszcze jak ktoś zaczął krzyczeć.
Powoli otworzyłaś oczy i zorientowałaś się, że nie jesteś u siebie.
- Gdzie ja jestem?- Zapytałaś cicho rozglądając się powoli na boki.
- Jesteś w szpitalu- powiedziała osoba siedząco obok ciebie.- Mówiłem, żebyś w domu została.
Popatrzyłaś się na chłopaka. Uśmiechnęłaś się lekko.
- Moi rodzice wiedzą?- Zapytałaś próbując usiąść.
- Jeszcze nie, ale mam zamiar do nich zadzwonić- powiedział.
Zelo pomógł ci usiąść i usiadł obok ciebie na łóżku.
- Jebal, nie mów im- popatrzyłaś się na niego przestraszonym wzrokiem.
- Wae?- Zapytał.- Przecież powinni wiedzieć. A poza tym musisz tutaj zostać.
- Jebal- powiedziałaś cicho i spuściłaś wzrok.
Chłopak westchnął głośno i przytulił cię. Nie spodziewałaś się tego, ale wiedziałaś, że nic nie powie twoim rodzicom. Na własne żądanie wyszłaś ze szpitala tego samego dnia. Zelo załatwił transport i czekaliście chwilę na samochód.

niedziela, 26 maja 2013

Urodziny

Po pierwsze: Miyuki Jun Hong scenariusz z Zelo prawie skończyłam i powinien pojawić się w tym tygodniu ;) Po drugie: opowiadanie z B.A.P za niedługo będę kończyć i myślę już nad kolejnym, ale to będzie niespodzianka :D dziękuję, że chce Wam się czytać te moje wypociny ;P dziękuję za wszystkich obserwatorów i za wszystkie komentarze :* Po trzecie: oto scenariusz z Kevinem (U-Kiss).


Dzisiaj były twoje urodziny. Szczerze wątpiłaś w to, żeby ktoś z rodziny pamiętał o nich. Wszyscy tacy zabiegani. Wstałaś z łóżka i poszłaś do kuchni na śniadanie. Nie spodziewałaś się aż takiej niespodzianki. Na stole przygotowane były kanapki i jakaś koperta. Podeszłaś i otworzyłaś ją. W środku był list.



„Wszystkiego najlepszego _________! Mam nadzieje, że spodoba Ci się prezent ;). Tylko pamiętaj uważaj na siebie! Na lotnisku czekać na Ciebie ma ciocia ______. U niej będziesz nocować, a tam czekać Cię jeszcze jedna niespodzianka.”

Mama
Wyciągnęłaś z koperty bilet na samolot do Niemiec i bilet na koncert U-Kiss. Oczy prawie wyszły ci z orbit.
- AAA!!!- Zaczęłaś piszczeć.
Zjadłaś szybko śniadanie i poszłaś się pakować, bo za dwie godziny miałaś samolot. Wzięłaś ze sobą prezent dla Kevina. Był on twoim idolem i chciałaś, żeby miał coś od ciebie. Gotowa i zadowolona wyszłaś z domu i taksówką pojechałaś na lotnisko. Weszłaś do budynku i poszłaś na odprawę, bo twój samolot miał zaraz odlatywać. Szczęśliwa już usiadłaś w swoim fotelu w samolocie. Lot minął ci szybko. Na lotnisku rozglądałaś się za swoją ciotką. Ujrzałaś ją w tłumie swoich kuzynów. Podeszłaś do niej i przywitałaś się ciepło ze wszystkimi. Nagle na lotnisku zrobił się ścisk. Odwróciłaś się i zobaczyłaś U-Kiss. Ledwo powstrzymałaś się od krzyku. Popatrzyłaś się na swoją gwiazdę. Wtedy zdarzyło się coś niespodziewanego. Kevin odwrócił się w twoją stronę i popatrzył się w twoje oczy. Zawstydzona uśmiechnęłaś się lekko i spuściłaś wzrok. Kuzyn wziął twoje walizki i szłaś za ciotką do samochodu myśląc nad tym co się przed chwilą wydarzyło. Nagle coś popchnęło cię i upadłaś na posadzkę.
- Jejku nic ci nie jest?- Zapytał ktoś spanikowany.
Powoli podniosłaś się i usiadłaś na podłodze. Popatrzyłaś się na sprawdzę i zamarłaś.
- Ile widzisz palców?- Zapytał ponownie.
Kevin wystawił przed twoją twarz dłoń. Zamrugałaś kilka razy.
- Cztery- powiedziałaś cicho.
- Jak masz na imię?- Zadał kolejne pytanie.
- _______- odpowiedziałaś.
Uśmiechnął się i pomógł ci wstać.
- Ja jestem Kevin- uśmiechnął się szerzej i poprowadził na krzesła.- Skąd jesteś?
- Wiem- szepnęłaś.- Z Polski.
- Polska- zamyślił się.- Słyszałem, że Polki są ładne. I to prawda. To znasz mnie? Nas?
Wskazał na zespół. Zarumieniłaś się. Kiwnęłaś głowa i usiadłaś na krześle. Zaczęłaś rozmasowywać bolące kolano.
- Będziesz na naszym koncercie?- Zapytał SooHyun.
- Oczywiście- uśmiechnęłaś się.- To najlepszy prezent jaki dostałam na urodziny.
Chłopcy popatrzyli się na siebie i zaczęli się uśmiechać.
- ________!- Zawołała twoja ciotka.- Gdzie ty się podziewasz.
- Miałam bliskie spotkanie z podłogą- powiedziałam i wskazałam na kolano.
Ciotka pokręciła głową.
- Chodź już- powiedziała.
Pożegnałaś się z U-Kiss i poszłaś za ciotką.
- Chhakama!- Krzyknął Kevin.
- Tak?- Zapytałaś.
Podbiegł do ciebie i wcisnął ci jakiś papierek do ręki. Pomachał ci i już go nie było. Popatrzyłaś na kartkę.

„Rzeczywiście Polki są piękne ;) zadzwoń _________ ;)
Kevin”

Uśmiechnęłaś się i podbiegłaś do ciotki. Po godzinie dojechałaś pod dom w którym miałaś spać. Dawno tutaj nie byłaś, ale od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Weszłaś do swojego pokoju i zaczęłaś się rozpakowywać. Długo ci to nie zajęło bo musiałaś zbierać się na koncert U-Kiss. Wzięłaś szybki prysznic i ubrałaś się ładnie. Z włosami dłużej ci zeszło, ale doprowadziłaś je do normalnego stanu. Zrobiłaś lekki makijaż i byłaś gotowa. Poprosiłaś kuzyna, żeby zawiózł cię na koncert. Złapałaś jeszcze prezent przeznaczony dla Kevina i małe paczuszki dla reszty chłopaków. Szczęśliwa weszłaś już do środka budynku. Powoli przecisnęłaś się przez kilka grupek. Z czasem przybywało coraz więcej osób i robił się ścisk. Jednak dotarłaś na sam przód. W końcu koncert się zaczął. Chłopcy wyszli na scenę i zaczęli śpiewać piosenki. W pewnym momencie Kevin zaczął rozglądać się po publiczności. Jego wzrok zatrzymał się na tobie. Chłopak uśmiechnął się do i puścił ci oczko. Zarumieniłaś się i spuściłaś wzrok. Skończyła się ostatnia piosenka i Koreańczycy mieli schodzić ze sceny, ale…
- Jak się bawicie?- Zapytał Eli.
W koło ciebie wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć.
- Dzisiaj nasza koleżanka ma urodziny- zaczął Kevin.- Chcielibyśmy jej złożyć najserdeczniejsze życzenia. _______ wszystkiego najlepszego.
Dla ciebie zaczęli śpiewać 100 lat. Wzruszyłaś się. Jeszcze nikt dla ciebie nie przygotował takiego prezentu. Wszyscy zaczęli klaskać i śpiewać razem z U-Kiss. Uśmiechnęłaś się i zaczęłaś klaskać jak skończyli śpiewać. Nadeszło spotkanie z U-Kiss. Troszkę miałaś stresa. Nie wiedziałaś czy spodobają się im twoje prezenty, ale trzeba być dobrej myśli. Wzięłaś głęboki oddech i czekałaś na swoją kolej. Mijały godziny a ty przesunęłaś się tylko o mały kawałek. W końcu po godzinie dotarłaś do pierwszego chłopaka. AJ uśmiechnął się do ciebie.
- Nasza jubilatka- powiedział.- Wszystkiego najlepszego.
Pocałował cię w policzek a ty zarumieniłaś się. Dziewczyny, które stały obok ciebie zdziwione były tym wszystkim.
- Proszę to dla ciebie- powiedziałaś i podałaś chłopakowi małą paczuszkę.
- Jej dzięki- uśmiechnął się- chociaż to ty powinnaś dostawać prezenty.
AJ popatrzył się na Kevina. Podchodziłaś do każdego z chłopaków i wszystko się powtarzało. Dawałaś im prezenty a oni dziękowali i mówili, że to ty powinnaś dostać. W końcu doszłaś do Kevina. Byłaś już ostatnią dziewczyną w pomieszczeniu. Podałaś chłopakowi prezent i płytę, żeby się podpisał.
- Dziękuję- uśmiechnął się i podpisał się na twojej płycie.
Już się odwracałaś, żeby wyjść.
- Chhakama- powiedział Kevin.
Wyszedł z pomieszczenia i zawołał kogoś. Uśmiechnął się do ciebie i zaczął śpiewać jak na scenie. Dołączyli się do niego wszyscy z U-Kiss, a do pomieszczenia wszedł ich menedżer z tortem. Nie spodziewałaś się tego. Nawet przez myśl ci nie przeszło, że chłopcy U-Kiss przygotują dla ciebie taki prezent. Przecież poznaliście się dopiero dzisiaj na lotnisku. Wzruszyłaś się tak, że kilka łez spłynęło po twoim policzku.
- Pomyśl życzenie- powiedział menedżer.
Zamknęłaś oczy i zaczęłaś zdmuchiwać świeczki. Miałaś nadzieje, że chociaż część tego życzenia się spełni. Wszyscy zaczęli klaskać.
- Dziękuję- powiedziałaś uśmiechnięta.
Nie wiedziałaś, że czas szybko tak płynie i już zbliżała się północ.
- Jejku już tak późno- powiedziałaś patrząc na zegarek.- Muszę już iść.
- Już?- Zapytał smutny Kevin.
Kiwnęłaś głową.
- Gdzie mieszkasz to cię odwiozę- powiedział zaraz twój idol.
Podałaś dokładny adres zamieszkania twoje ciotki. Chłopak chwile pomyślał i na jego twarz wpłynął uśmiech.
- Świetnie się składa, bo miałem odwiedzić wujka, a jak okazuje się, mieszkacie koło siebie- powiedział.
Wyszliście z budynku i poszliście do samochodu. Do domu mieliście dość spory kawałek. Przez całą drogę rozmawialiście. Kevin zajechał na parking koło domu twojej ciotki. Wyłączył silnik i spojrzał w twoją stronę.
- Spotkamy się jeszcze prawda?- Zapytał.
- Zamierzam zostać tu na wakacje to jak będziesz miał czas to pewnie tak- uśmiechnęłaś się lekko.
Kevin zaczął się uśmiechać.
- Napisz do mnie później- powiedział.
- Arraso- powiedziałaś.
Siedzieliście przez chwilę w ciszy. Odezwałaś się po chwili:
- Będę już szła. Gomawo.
Pocałowałaś go w policzek i wyszłaś z samochodu zostawiając zdziwionego Kevina. Szybko wbiegłaś na schody i weszłaś do domu. Cicho zamknęłaś drzwi, żeby nikogo nie obudzić. Ktoś jednak zaświecił światło.
- Wszystkiego najlepszego!!!- Krzyknęli.
Byłaś w wielkim zdziwieniu. Przyjechali twoi rodzice i młodsze rodzeństwo. Uśmiechnęłaś się i podziękowałaś za tort i prezenty.
- A teraz- zaczęła twoja mama- proszę to dla ciebie.
Spojrzałaś na kopertę i wzięłaś ją do ręki. Powoli zaczęłaś ją otwierać. Czytałaś powoli i na twoich ustach pojawiał się uśmiech. Twoje marzenia zaczęły powoli się spełniać.
- Dziękuję- powiedziałaś i przytuliłaś się do rodziców.- Dzięki wam będę mogła uczyć się w Seulu.
Po chwili wszyscy zaczęli rozchodzić się do pokoi. Wzięłaś wszystkie prezenty i też poszłaś do swojego pokoju. Poszłaś się wykąpać i po wyjściu z łazienki napisałaś do Kevina. Pisaliście przez chwilę, ale twoje zmęczenie wzięło w górę i zasnęłaś. Obudziłaś się o 12:30. Szybko ogarnęłaś się i zjadłaś śniadanie, bo byłaś umówiona z Kevinem o 13 w pobliskim parku. Wybiegłaś z domu i szybko zaczęłaś iść w stronę miejsca, w którym mieliście się spotkać. Usiadłaś na ławce i czekałaś na Kevina. Park nie był duży więc nie martwiłaś się o to czy cię nie znajdzie. Po chwili pojawił się Kevin.
- Myślałem, że pójdziemy razem- powiedział siadając obok ciebie.
- Wiesz troszkę późno się obudziłam i tak wyszło, żeby się nie spóźnić to prawie biegłam- wytłumaczyłaś speszona.
Zaczęliście rozmawiać. Dużo się o nim dowiedziałaś tak samo jak on o tobie.
- Serio umiesz śpiewać?- Zapytał.
Kiwnęłaś głową a on zaczął cię błagać, żebyś coś zaśpiewała. Westchnęłaś i wyciągnęłaś słuchawki. Włożyłaś jedną słuchawkę do ucha i puściłaś piosenkę U-Kiss- Time to go. Zamknęłaś oczy i zaczęłaś śpiewać. Skończyłaś i popatrzyłaś na Kevina zawstydzona.
- Wow- powiedział.- Masz świetny głos.
- Jinjja?- Zapytałaś zdziwiona.
- Dlaczego tego nie wykorzystasz?- Zapytał.
- Jakoś nie myślałam o tym na poważnie- wytłumaczyłaś.
Chłopak pokręcił głową i wstał z ławki. Złapał cię za rękę i pociągnął.
- Kevin gdzie idziemy?- Zapytałaś.
- Zaufaj mi- powiedział.
Zaprowadził cię do hotelu, w którym się zatrzymali. Weszliście do pokoju i kazał ci usiąść na krześle. Wykonałaś polecenie i czekałaś na dalszy przebieg wydarzeń. Kevin zwołał wszystkich chłopaków i powiedział:
- Teraz śpiewaj.
Popatrzyłaś się na niego zdziwiona.
- Chyba żartujesz- powiedziałam w końcu.
- Aniyo- zaprzeczył.- Śpiewaj.
Nie miałaś wyjścia. Wszystkie 6 par oczu wpatrywały się w ciebie. Westchnęłaś i podłączyłaś słuchawki do telefonu oraz włożyłaś jedną do ucha i puściłaś piosenkę tą co poprzednio. Zaczęłaś śpiewać przy czym zamknęłaś oczy. Po zakończeniu otworzyłaś oczy. Chłopcy wstali i zaczęli bić brawa. Zrobiłaś się cała czerwona i zasłoniłaś twarz dłońmi.
- Pięknie śpiewasz- powiedział Eli.
- Jesteś niesamowita- odezwał się teraz AJ.
- Cudowny głos- powiedział SooHyun.
Resztę dnia spędziłaś z U-Kiss. Rozmawialiście i było naprawdę miło. Tak się zasiedziałaś, że nie zauważyłaś, że zrobiło się ciemno.
- Ale się zasiedziałam- powiedziałaś i wstałaś.- Będę już szła.
- Odprowadzę cię- powiedział Kevin.
Pożegnałaś się ze wszystkimi i wyszliście z hotelu. Do domu ciotki nie miałaś daleko.
- Wiesz- zaczął- będzie mi cie brakować jak wyjedziemy.
Zdziwiłaś się takim wyznaniem, ale byłaś bardzo szczęśliwa.
- Bardzo cię lubię ________- wyznał.
Popatrzył się w twoje oczy i zbliżył się do ciebie. Położył jedną rękę z tyłu twojej głowy, a drugą na twoich plecach. Wasze usta spotkały się w słodkim pocałunku.
- Jedź ze mną do Korei- powiedział.