poniedziałek, 31 marca 2014

Liebster Award




Witajcie :D zostałam nominowana do Liebster Award przez autorkę oto tego bloga http://opowiadania-k-pop.blogspot.com/ Dziękuję bardzo :)

'Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie  obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.'

PYTANIA KTÓRE OTRZYMAŁAM:
1. Twój ulubiony zespół.
Myślę, że BTS, EXO i INFINITE
2. Kiedy zaczęłaś słuchać k-pop'u?
W 2 gimnazjum czyli 4 lata temu :D
3. Kto był twoim pierwszym biasem? 
Daehyun z B.A.P :)
4. Ile masz lat? :P
W tym roku 18 :)
5.  Jak mówią na ciebie twoi przyjaciele?
Beata, Becia ;P
6. Lubisz śpiewać? xd
Tak ;p
7.  Jeśli odpowiedziałaś na pytanie 6 "tak" to jaką piosenkę lubisz najbardziej śpiewać, a jeżeli odpowiedziałeś "nie" to napisz "nie" xd
BTS- Just one day :D
8. Czytasz innych osób scenariusze lub opowiadania? 
Tak :)
9. Co lubisz robić w deszczowe dni? ;3
Rysować, słuchać piosenek, jeść xD i oglądać filmy, dramy :)
10. Oglądałaś dramę? Jeżeli tak to jaką?
Oglądałam i oglądam :D Jedną z nich jest Respond 1997.
11. Twój ulubiony aktor lub aktorka.
Lee Minho :)

Nominuję:
 http://kpop-scenarios-pl.blogspot.com/
http://hugiesss.blogspot.com/
 http://kpopoweslodkosci.blogspot.com/

Pytania:
1. Kto jest Twoim biasem?
2. Jaka była Twoja pierwsza piosenka?
3. Twój ulubiony zespół?
4. Umiesz mówić po Koreańsku?
 5. Czy któraś piosenka z k-pop'u przypomina Ci jakieś smutne/miłe chwile w Twoim życiu? 
6. Masz jakieś zwierzęta? :D
7. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
8. Jeśli miałabyś wybierać między śpiewaniem a tańczeniem co byś wybrała?
9. Lubisz wracać do piosenek z k-pop'u, których na samym początku zaczęłaś słuchać?
10. Ile masz lat? :)
11. Jaka była Twoja pierwsza drama?

Dziękuję jeszcze raz za nominację :)

wtorek, 4 marca 2014

Nie ma drugiej takiej osoby jak Ty (Baekhyun- EXO-K)

Po kolejnej przerwie powracam ;) Mam nadzieje, że się spodoba ;) piszcie śmiało w komentarzach swoją opinie ;)





Po co istnieje takie święto jak walentynki? Czy ludzie kochają się tylko w ten jeden dzień w roku czy cały czas? Nie rozumie tych wszystkich ludzi może dlatego, że dla mnie to „święto” jest najgorszym wspomnieniem z poprzedniego roku. Wtedy mój ojciec został śmiertelnie postrzelony. Pracował on w policji i już od dłuższego czasu mieli problem z jakimś gangiem, których było tutaj dużo. I właśnie 14 lutego postrzelili go na moich oczach. Ochronił mnie swoim ciałem. Musiałam się przeprowadzić z matką do centrum Seulu. Dostałyśmy też ochronę. Długo chodziłam na terapię do psychologa. Od tamtego czasu jestem zamknięta w sobie i nie przywiązuje się do ludzi, bo wiem, że może ich zabraknąć w każdej chwili.
Właśnie jechałam z matką na grób taty. Po paru minutach wysiadłyśmy z samochodu i w ciszy szłyśmy po ścieżce. Z naprzeciwka szło sześciu elegancko ubranych facetów. Jednak dwóch znacznie się wyróżniało. Pierwszy z tej dwójki, było widać, że jest starszy od tego drugiego, miał blond włosy, szary garnitur i białą koszule oraz na to wszystko czarną kurtkę. Wyglądał bardzo poważnie. Zaś drugi był młodszy i miał rude włosy, a oczy pomalowane eyelinerem, co dodawało mu uroku. Szary garnitur idealnie na nim leżał, do tego miał białą koszule i czarny krawat. Obydwaj byli do siebie podobni. W pewnym momencie rudy chłopak popatrzył się na mnie. Zadrżałam. Lekko uniósł kąciki ust jednak szybko spoważniał i poszedł dalej. Okej to było dziwne. Doszłyśmy do grobu ojca. Usiadłam na ławce razem z matką i westchnęłam głośno. Obrazy z tamtego roku mignęły mi przed oczami, a w nich od razu pojawiły się łzy. To we mnie celowali. To ja miałam zginąć. Więc dlaczego mnie ochroniłeś?! Pytam się dlaczego?! Całe policzki miałam mokre od łez. Szybkim ruchem wytarłam je i położyłam kwiaty przy grobie. Chwilę później już siedziałyśmy w samochodzie i wracałyśmy do domu.
Parę tygodni później zaczęłam ponownie chodzić na zajęcia jazdy konnej. Miałam długą przerwę, ale nie miałam problemu z wejściem na konia i już po chwili pędziłam, po dobrze mi znanej, polanie. W pewnym momencie coś, a raczej ktoś, niespodziewanie mignął przede mną. Były to sekundy jak poczułam okropny ból. Przez chwilę bałam się ruszać, ale powoli otworzyłam oczy. Ruszyłam rękoma i posprawdzałam czy wszystko jest na swoim miejscu. Podniosłam się do siadu, a w tym czasie jakiś chłopak podjechał do mnie na koniu. Zeskoczył i podszedł bliżej. Musiałam przyznać, że był bardzo przystojny. Rude włosy, oczy podkreślone eyelinerem. Chwila! To ten buc co wystraszył mi konia! Szybko stanęłam na nogi, czego pożałowałam, bo zakręciło mi się w głowie i już leciałam do tyłu gdy… No właśnie gdy co? Otworzyłam oczy i zobaczyłam chłopaka o rudych włosach nad sobą. Trzymał mnie mocno a jego oczy wpatrzone były w moje. Szybko doprowadziłam swoje myśli do porządku i odepchnęłam chłopaka od siebie.
- YA! Czy ty się dobrze czujesz?! Wyjechałeś z nie wiadomo skąd nawet się nie popatrzyłeś czy ktoś jedzie! Pogrzało Cię?! Mogłam sobie coś zrobić!- Wydarłam się na nieznajomego.
- Jak na razie to chyba tylko w głowę sobie coś zrobiłaś, bo trochę za głośno mówisz- uśmiechnął się arogancko.
Przeklęłam i wściekła odwróciłam się, żeby odejść. Prawa noga strasznie mnie bolała przez co lekko utykałam. Rozglądnęłam się za koniem, ale nigdzie go nie zauważyłam. Powoli ruszyłam w stronę stajni. Kawałek jednak miałam do przejścia.
- Jestem Baekhyun- usłyszałam szept tuż przy prawym uchu.
Ciarki po plecach mnie przeszły. Zatrzymałam się a chłopak na mnie wpadł.
- Odczep się- warknęłam.
On jednak zrobił na przekór i jego dłonie objęły mnie w talii pod biustem, nie pozwalając mi na jakikolwiek ruch, a plecy przylegały do jego klatki piersiowej.
- Podobasz mi się- ponownie szepnął a ja zadrżałam- już wtedy na cmentarzu wiedziałem, że nie odpuszczę i znajdę Cię choćby nie wiem co. A teraz już Cię nie zamierzam puścić.
- Puść mnie! Jak zaraz obije Ci ten pyszczek to wtedy nie będzie Ci tak wesoło!- Krzyknęłam próbując wyrwać się z uścisku.
- Nie rób tak, bo ocierasz się….
- Koniec! Tyle! Puszczaj!- Ryknęłam zawstydzona.
Baekhyun zaśmiał się i puścił mnie w końcu, ale zanim zdążyłam zareagować to moje nogi oderwały się od podłoża. Rudzielec trzymał mnie na rękach i szeroko się uśmiechał.
- DO CHOLERY JASNEJ PUSZCZAJ MNIE!!!- Próbowałam się wyrwać.
- Obejmij rękoma moją szyję- powiedział spokojnie.
CO? No chyba sobie żartuje ze mnie. Nie zrobiłam tego o co mnie poprosił. Z naburmuszoną miną wpatrywałam się w konia, który szedł za nami. Po jakiejś godzinie dotarliśmy do stajni. W czasie drogi chłopak próbował nawiązać rozmowę, ale mój upór wygrał więc między nami była cisza. Baekhyun poszedł odprowadzić konia a ja dowiedziałam się, że mój przybiegł już dawno. Wyszłam na zewnątrz i rozglądałam się za jakimś środkiem transportu, byle by być jak najdalej od rudzielca. Zauważyłam pustą taksówkę. Szybko do niej wsiadłam. Odetchnęłam z ulgą, gdy już byłam e drodze do szpitala. Lekarz się zdziwił, że nic poważnego mi się nie stało.. Cóż noga była, całe szczęście, obita, tak jak reszta ciała. Przepisał mi maść i kazał wracać. W domu już na spokojnie przemyślałam wszystko co się wydarzyło. Ten chłopak był jakiś dziwny. Przyczepiła się taka ruda menda i się nie odczepi. Poszłam wziąć prysznic i zaraz położyłam się do łóżka szybko zasypiając.
Obudziłam się późno, bo było koło 11. Całe szczęście, miałam dzień wolny od szkoły więc mogłam trochę poleniuchować. Zeszłam do kuchni i od razu otworzyłam lodówkę. Wyciągnęłam z niej kanapki, które przygotowała wcześniej mi matka, i zaczęłam je jeść. Gdy włożyłam talerzyk do zmywarki usłyszałam dzwonek do drzwi. Powoli ruszyłam w ich stronę i otworzyłam je.
- Witaj- uśmiechnął się ciepło chłopak i pocałował mnie w policzek.
Próbowałam coś powiedzieć, ale gdy otworzyłam usta to zaraz je zamknęłam. Zamrugałam parę razy i uświadomiłam sobie kto stoi przede mną.
- YA! Skąd się tu wziąłeś?!- Krzyknęłam.
- Zapomniałaś wczoraj wziąć swojej legitymacji- uśmiechnął się promiennie Baekhyun i podał mi dokument.
Zmrużyłam oczy i odebrałam własność.
- Może…
- Nie- przerwałam mu i zamknęłam przed nim drzwi.
Jednak zaraz usłyszałam dzwonek. Otworzyłam ponownie drzwi i popatrzyłam na niego zmęczona.
- A podziękowanie?- Zapytał i przysunął się bliżej.
Odwrócił głowę i położył palec na policzku czekając aż go pocałuje. Zapomnij.
- Dzięki- burknęłam i znowu zamknęłam przed nim drzwi, ale tym razem już na klucz.
W poniedziałek już musiałam wyjść z domu, bo kto pójdzie za mnie na lekcje? Chyba musiałabym mieć sobowtóra. Niechętnie założyłam mundurek i wyszłam z domu, wcześniej żegnając się z mamą. Rozglądnęłam się czy czasami Baekhyun nie czai się gdzieś w pobliżu. Z ulgą stwierdziłam, że rudzielca nie ma. Wsiadłam do autobusu, który zawiózł mnie pod samą szkołę. Lekcje zleciały mi szybko, dzięki czemu miałam lepszy humor, który prysł jak bańka mydlana gdy wyszłam ze szkoły. W bramie szkolnej stał nie kto inny jak Baekhyun. Jak mnie zobaczył od razu się uśmiechnął i zaczął iść w moją stronę.
- _________! Cześć!- Pomachał mi.
Zignorowałam jednak to i zajęłam się ponownie rozmową z koleżanką. Niestety szła ona w inną stronę i zostawiła mnie samą. Zaczęłam iść do domu nie zwracając uwagi na rudego chłopaka.
- Hej!- Krzyknął.
- Dlaczego ciągle za mną chodzisz?!- Nie wytrzymałam już.
- Bo mama zawsze mi mówiła „Podążaj za swoimi marzeniami”- powiedział zbliżając się od mnie na tyle, że nasze twarze dzieliło kilka centymetrów.
- Znajdź sobie inne marzenie- szepnęłam spuszczając wzrok i zaczęłam się wycofywać.
- Nie mogę- wypowiedział to z czułością.
- Dlaczego?- Zapytałam.
- Bo nie ma drugiej takiej osoby jak Ty- powiedział zbliżając się.
I kolejna fala wspomnień. Tysiące obrazów przeleciały mi przed oczami. Strzał, krew, odgłos karetek. Mój oddech gwałtownie przyspieszył a w oczach było widać przerażenie. Czułam czyjąś obecność obok siebie. Odwróciłam się w stronę chłopaka. Ktoś przejechał na motorze obok nas. Z jego twarzy zniknął nagle uśmiech.
- _________! Uważaj!- Krzyknął.
Poczułam przeszywający ból. Wzięłam jeden głęboki oddech i wpadłam w ramiona Baekhyuna. Z przerażeniem wpatrywałam się w zamazaną twarz chłopaka. Coś do mnie mówił, ale nie mogłam odróżnić słów.
Powoli otworzyłam oczy i rozglądnęłam się w pomieszczeniu, w którym panował półmrok. Za oknem było już ciemno, a księżyc świecił centralnie w moje okno. Próbowałam się podnieść, ale syknęłam z bólu.
- Obudziłaś się- usłyszałam szept z prawej strony.
Odwróciłam głowę w stronę, z której pochodził głos.
- Gdzie ja jestem i c- co Ty tu robisz?- Zapytałam patrząc się na Baekhyuna zdziwiona.
On się tylko uśmiechnął i usiadł na łóżku. Patrzył się prosto w moje oczy z lekkim uśmiechem. Pochylił się, oczy rozszerzyły mi się momentalnie jak tylko poczułam ciepłe wargi chłopaka na swoim czole. Zarumieniona spojrzałam za okno.
- Jesteś u mnie. Nie mogłem wezwać karetki, bo zaraz i policja by się zjechała. Protokoły musieliby spisywać i mielibyśmy problemy- wytłumaczył wszystko spokojnie.
Coś jednak mi nie pasowało. Popatrzyłam na swoje ramię. Było zabandażowane i krew zaczęła przesiąkać.
- Do cholery ja zostałam postrzelona a Ty mówisz, że wszystko w porządku?!- Krzyknęłam.
- Ciii- przyłożył palec do moich ust.
Pochylił się nade mną. Czułam jego oddech na swoich wargach. Przerażona patrzyłam się na niego. Chciałam go odepchnąć i już ułożyłam ręce na jego ramionach, jednak ktoś mnie uprzedził. Do pokoju wpadł chłopak. Blondyn, starszy od Baekhyuna. Popatrzył się na początku na rudzielca, a później przeniósł wzrok na mnie. Jego oczy powiększyły się, a w nich pojawiły się różne emocje.
- Baekhyun- powiedział twardo- musimy porozmawiać.
On kiwnął głową i wstał z łóżka podążając za blondynem. Wyszli z pokoju jednak chłopak nie domknął drzwi. Mimo bólu w ręce wstałam i jak najciszej podeszłam do drzwi, żeby podsłuchać rozmowę.
- Czy już konkretnie Ci odbiło?!- Ryknął jeden.- Ta dziewczyna nie powinna się tu znaleźć a Ty nie powinieneś się z nią zadawać! Zostaliśmy wrobieni! Jeśli ona któregoś z nas rozpozna to będzie koniec! Nie pamiętasz, że to nas podejrzewają o zabicie jej ojca?!
- Hyung!- Odezwał się Baekhyun.- Ona została postrzelona! I to przez naszych największych wrogów! Muszę ją chronić! Oni chcą ją zabić!
- Gdybyś się z nią nie spotykał do niczego by nie doszło!- Usłyszałam jak zaczął się oddalać.
Stałam przy drzwiach w szoku. Nawet nie zauważyłam jak Baekhyun wszedł do środka. Popatrzyłam się na niego. Bałam się i było to bardzo dobrze widać.
- _________- szepnął.- Czy Ty…?
Rozpłakałam się. W takim momencie. Rudzielec podszedł do mnie i chciał mnie przytulić. Z ogromnym bólem, towarzyszącym mi w ręce i, jeszcze większym,  w sercu, odepchnęłam go.
- Dlaczego?! Dlaczego to zrobiłeś?!- Krzyknęłam zrozpaczona.
On jednak nic nie odpowiedział. Zrobił krok w przód a ja w tył. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy tylko, że moje świeciły się od łez a jego nie. Dalej szedł w moją stronę a ja się cofałam. Po chwili poczułam zimną ścianę na plecach. Oparłam się o nią i patrzyłam  przerażona na zbliżającego się Baekhyuna. Oparł dłonie na ścianie między moją głową i pochylił się.
- Bo Cię lubię- szepnął i przycisnął swoje wargi do moich.
Na początku nie odpowiedziałam na pocałunek i czekałam aż się odsunie. Nie zrobił tego. Nieśmiało oddałam pocałunek, co wykorzystał chłopak i pogłębił go.
- Będę się tobą opiekować. Czy tego chcesz czy nie- powiedział i znowu mnie pocałował.

środa, 29 stycznia 2014

Szczęście w nieszczęściu (CNU- B1A4)



 Oto kolejne opowiadanie po długiej przerwie. Przepraszam, że nic nie dodawałam, ale teraz bardziej skupiłam się na pierwszym rozdziale nowego opowiadania. Zastanawiam się nad założeniem nowego bloga, ale dopiero jak skończę pisać rozdział :) Miłego czytania :)





Siedziałaś w kawiarni i czekałaś na swojego chłopaka. Spóźniał się już 20 minut. Zdenerwowana wyszłaś z kawiarni i poszłaś na plac zabaw. Przechodziłaś właśnie obok kina i zobaczyłaś coś czego się nie spodziewałaś. Twój chłopak całował się z jakąś dziewczyną. Łzy po policzkach zaczęły ci lecieć. Zaczęłaś biec przed siebie przepychając się przez tłum ludzi. Wbiegłaś na małą polanę i upadłaś. Płakałaś długo. Wykończona usiadłaś na brzegu jeziorka i patrzyłaś przed siebie. Oczy miałaś popuchnięte i czerwone od płaczu a cały makijaż, który specjalnie przygotowałaś, spłynął razem ze łzami.
- Przepraszam. Wszystko w porządku?- Zapytał ktoś siadając obok ciebie.
Popatrzyłaś się na chłopaka obok. Był mega przystojny. Włosy związał gumką a na nosie miał okulary.
- Nie. Nie twoja sprawa- powiedziałaś.
Wstałaś i zamierzałaś już wracać. Jednak nie był ci dany powrót do domu. Wpadłaś w niewielki dołek i zaliczyłaś bliskie spotkanie z ziemią.
- Jesteś cała?- Zapytał chłopak podbiegając do ciebie.
- Chyba tak- odpowiedziałaś cicho.
- Jak masz na imię?- Zapytał.
- _______- powiedziałaś.
- Ja jestem Shin DongWoo, ale dla znajomych CNU- podał ci rękę i pomógł wstać.
- Ała!- Krzyknęłaś i gdyby nie chłopak znowu byś upadła.
Pomógł ci usiąść i zbadał obolałą stopę.
- Moim zdaniem jest skręcona- powiedział i założył z powrotem skarpetkę na twoją nogę.
- Świetnie. Po prostu super. Ciekawe co jeszcze mnie dzisiaj spotka- powiedziałaś przygnębiona.
- Chodź pojedziemy do szpitala- powiedział CNU i wziął cię na ręce.
Zdziwiona taką reakcją chłopaka próbowałaś przekonać go, że dasz radę iść sama. Jednak na marne. Był nieugięty. W duchu jednak czułaś się jak księżniczka. W drodze do szpitala cały czas rozmawialiście ze sobą i wymieniliście się numerami.
Następnego dnia CNU przyjechał pod twój dom. O kulach poczłapałaś do drzwi i zaprosiłaś go do domu.
- Cześć _________- powiedział i pocałował cie w policzek.
Lekko się zarumieniłaś. Poszliście do salonu a rozmowa nie przychodziła wam z trudnościami. Tak minęło całe popołudnie. Cieszyłaś się, że spotkałaś go.
- _________ bo ja muszę już jechać- powiedział.
- Um no dobrze- powiedziałaś próbując ukryć smutek.
- Ale przyjadę najszybciej jak będę mógł- uśmiechnął się i wstał z kanapy.
Również wstałaś i poszłaś odprowadzić go do drzwi. Pomachałaś mu na pożegnanie i wróciłaś do salonu. Dobrze nie usiadłaś w fotelu, a ktoś zapukał. Otworzyłaś drzwi i stanęłaś naprzeciwko swojego już byłego chłopaka. Przybrałaś chłodny wyraz twarzy i zapytałaś:
- Coś chciałeś?
On najwyraźniej zdziwił się twoim zachowaniem. 
- Co ci się stało?- Zapytał patrząc na twoją nogę.
- Nie twoja sprawa- odparłaś chłodno.- Jak się wczoraj bawiłeś w kinie z nową koleżanką?
Chłopak był zdziwiony i jednocześnie zmieszany.
- Ja…- zaczął.
- To już koniec- powiedziałaś i zamknęłaś drzwi centralnie przed jego nosem.
Przyznałaś sobie szczerze, że od dawna czułaś się oszukiwana i w pewnym sensie dusiłaś się w tym związku. Minęły dwa tygodnie. Rozmawiałaś z CNU cały czas przez telefon, bo miał różne wywiady i spotkania z fanami, że nie miał kiedy się z tobą spotkać. Gips ci już ściągnęli i mogłaś już swobodnie się poruszać. Minęły miesiące spotykałaś się z DongWoo na tyle ile pozwalała wam jego wytwórnia. Pewnego dnia dostałaś sms’a od CNU.
- Przyjdź na naszą polanę- przeczytałaś głośno.
Ubrałaś się i wyszłaś. Chwilę ci zajęło aż dotarłaś tam. Przeszłaś obok starego domu i znalazłaś się na polanie. Podeszłaś do jeziorka i zamoczyłaś ręce. Woda była nagrzana przez świecące wysoko słońce. Ktoś zasłonił ci oczy.
- Zgadnij kto to?- Zapytał dobrze znany ci głos.
Uśmiechnęłaś się.
- DongWoo- powiedziałaś.
- Mów mi Oppa- poprosił.
Przytulił się do ciebie co ogromnie cie to zaskoczyło.
- ________ lubisz mnie?- Zapytał odsuwając się od ciebie.
- Oczywiście- powiedziałaś zaskoczona pytaniem.
- A kochasz mnie?- Zapytał patrząc ci się w oczy.- Bo ja cię kocham.
Teraz to cie zatkało. Chłopak wpatrywał się w ciebie z oczekiwaniem. Uśmiechnęłaś się i odpowiedziałaś:
- Kocham cię.
CNU uśmiechnął się i przytulił cię. Cały dzień spędziliście w swoim miejscu. Pod wieczór chłopak odprowadził cię pod dom. Przez chwile jeszcze rozmawialiście. Niestety musiałaś już iść do domu, bo obiecałaś rodzicom, że nie spóźnisz się na kolacje. Przytuliłaś chłopaka i już się odwracałaś żeby odejść. CNU złapał cię za rękę i odwrócił w swoją stronę. Położył rękę na twoim policzku i pocałował cię czule mówiąc:
- Dobranoc.
I odszedł.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych Świąt ;*

Drodzy czytelnicy!
W związku ze zbliżającymi świętami chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia, żeby Wasze najskrytsze marzenia się spełniły, aby te święta były spędzone w ciepłej atmosferze, a Nowy Rok był lepszy od tego :*
Wesołych Świąt ;*


wtorek, 19 listopada 2013

Może to ktoś więcej niż tylko najlepszy przyjaciel? (Hanbyul- Led Apple)

Scenariusz dla Love Lala. Wybaczcie za tak długą nieobecność ;)


- Co?!- Krzyknęłaś mając łzy w oczach.
- Koniec z nami- powiedział obojętnie Twój chłopak, teraz to już były chłopak.- Już Cię nie kocham.
Wybiegłaś od niego zapłakana, a ten dzień zapowiadał się tak pięknie. Miałaś mu powiedzieć nowinę, która by zmieniła Wasze życie. Weszłaś do domu i przywitała Cię przerażająca cisza. Przeszłaś obok kuchni i zobaczyłaś swojego ojca, który siedział przy stole. Wyglądał jakby czekał właśnie na Ciebie. W ręce trzymał bardzo znajome Ci zdjęcie.
- Co to jest?- Zapytał podnosząc na Ciebie wściekły wzrok i przysunął w Twoją stronę zdjęcie.
- Skąd to wziąłeś?- Nie odpowiedziałaś na jego pytanie.- Jak śmiałeś grzebać w moich rzeczach?!
- To jest dziecko tego gnojka tak?!- Krzyknął.- Odpowiedz!
Milczałaś. Łzy zaczęły płynąć po Twoich policzkach. Nie miałaś już siły.
- Wynoś się- powiedział Twój ojciec.
- Co?- Zdziwiłaś się.
- Wynoś się! Nie będę utrzymywać takiego darmozjada jak Ty!- Krzyknął.
Te słowa bardzo Cię zabolały. Myślałaś, że miałabyś chociaż oparcie w ojcu. Jednak się myliłaś.
- Teraz już wiem dlaczego mama odeszła od Ciebie!- Pobiegłaś do swojego pokoju, wpakowałaś wszystkie swoje rzeczy do walizki i wytargałaś wszystko na korytarz.
Ubrałaś się ciepło i zostawiłaś klucze do domu.
- Nienawidzę Cię- syknęłaś i wyszłaś z domu.
Rozpłakałaś się i ruszyłaś chodnikiem. Nie miałaś się gdzie podziać. Przyjaciółka nie miała jak Ci pomóc, bo nie było u niej dużo miejsca, matka wróciła już dawno do Polski. Przyszła Ci na myśl tylko jeszcze jedna najbliższa Ci osoba. Zadzwoniłaś po taksówkę i podałaś adres kierowcy. Pojechałaś do domu swojego przyjaciela. Już dawno dał Ci klucze do mieszkania więc mogłaś wpadać kiedy chcesz. Najpierw zadzwoniłaś dzwonkiem, ale nikt nie otwierał. Wyjęłaś klucze i weszłaś do środka włócząc za sobą walizkę. Usiadłaś w fotelu i postanowiłaś poczekać na przyjaciela. Zaczęłaś znowu płakać aż w końcu opadłaś z sił i zasnęłaś. Usłyszałaś trzaśnięcie drzwiami. Szybko się zerwałaś i poprawiłaś trochę. Chłopak zaświecił światło i podskoczył ze strachu.
- _________! Przestraszyłaś mnie!- Powiedział uśmiechając się, ale mina zaraz mu zrzedła, gdy zobaczył Twój obecny stan.- Co się stało?
Rozpłakałaś się ponownie. Hanbyul podszedł do Ciebie i przytulił. Po chwili uspokoiłaś się i opowiedziałaś mu co się stało. Słuchał Cię uważnie, nawet nie wtrącił ani jednego słowa, gdy robiłaś przerwę. Jego wyraz twarzy zmieniał się z każdym wypowiedzianym, przez Ciebie, słowem. W jego oczach było widać, że jest wściekły.
- Mogę zostać u Ciebie na jakiś czas?- Zapytałaś.
Hanbyul uśmiechnął się ciepło i pogłaskał Cię po policzku.
- Ile będziesz chciała- powiedział i pocałował Cię w czoło.
Zarumienił się. Szepnął ciche przepraszam i pomógł Ci się rozpakować. Minęło kilka miesięcy. Przyjaciel dbał o Ciebie, często przygotowywał Ci zdrowe posiłki. Jednak nie chciałaś mu się bardzo narzucać i dokładałaś się do rachunków oraz czasami gotowałaś obiady. Z upływem tych kilku miesięcy bardzo zbliżyłaś się do Hanbyul’a a on też czuł coś więcej do Ciebie niż tylko przyjaźń. I to już od samego początku, gdy Cię poznał. Do pracy zaniosłaś zwolnienie od lekarza. Nie dawałaś już rady pracować mając tak duży brzuch. W końcu miałaś urodzić bliźniaki. Czas mijał nieubłagalnie szybko, że nie wiedziałaś kiedy znalazłaś się na sali porodowej. Po kilku godzinach był już koniec. Urodziłaś chłopczyka i dziewczynkę. Przewieziono Cię na sale razem z dziećmi. Chwilę się zdrzemnęłaś a ja się obudziłaś to w drzwiach zobaczyłaś Hanbyul’a. Uśmiechnął się do Ciebie i popatrzył na bliźniaki. Wszedł do środka, a za nim przyszła pielęgniarka.
- Ma pan śliczne dzieciaki- powiedziała uśmiechnięta.
Chciałaś coś powiedzieć, ale nim zdążyłaś to zrobić Hanbyul uklęknął na jedno kolano i wyciągając z kieszeni małe pudełeczko powiedział:
- __________ zostaniesz moją żoną?
Przysłoniłaś usta ręką i zaczęłaś płakać, ale były to łzy szczęścia.
- Tak- szepnęłaś.- Tak.
Chłopak odetchnął z ulgą i włożył Ci na palec pierścionek po czym pocałował Cię w usta.

wtorek, 8 października 2013

Czy to tylko jednostronna miłość? (L.Joe- Teen Top)



 Scenariusz dla Love Lala ;) no w końcu się zebrałam w sobie i napisałam ;) Mam nadzieje, że się spodoba ;) cóż zapraszam do czytania ;) i wybaczcie jeśli są jakieś błędy ;)


Leżałaś na łóżku i wspominałaś jak przychodziłaś do dormy Teen Top. Byłaś przyjaciółka nie tylko samego L.Joe, ale i całego zespołu. Do samego rapera już od jakiegoś czasu coś czułaś i wiedziałaś, że to nie była przyjaźń. Niestety przez trasę koncertową kontakt ze wszystkimi członami zespołu Ci się urwał. Westchnęłaś głośno i przekręciłaś się na drugi bok. Tak bardzo chciałaś zobaczyć chłopaków. Bardzo za nimi tęskniłaś. Nie spałaś całą noc.  Popatrzyłaś na zegarek i musiałaś wstawać, aby nie spóźnić się na uczelnię. Wykonałaś podstawowe czynności i już byłaś w drodze na uniwersytet. I tak minęły kolejne dni, tygodnie, a nawet miesiące. Żadnej wiadomości od Teen Top nie dostałaś. Byłaś zawiedziona. Ty wysyłałaś smsy a nawet próbowałaś się dodzwonić. Nic. Jakby zapadli się pod ziemię. Pewnego dnia wróciłaś do domu i podłączyłaś rozładowany telefon do ładowarki. Zobaczyłaś na ekranie jedną nieprzeczytaną wiadomość. „Pewnie Yumi coś chce”- pomyślałaś. Weszłaś w wiadomości i bardzo Cię to mile zaskoczyło od kogo był sms.
 Od L.Joe ;):
„Hej _________. Miałabyś ochotę wyjść? Dawno się nie widzieliśmy i chciałbym wytłumaczyć nasze zachowanie w ciągu minionych dwóch miesięcy”

Uśmiechnęłaś się i odpisałaś mu. Bardzo chciałaś się z nim spotkać. Przebrałaś się, zjadłaś obiad i czekałaś aż wybije godzina 18. Między czasie pouczyłaś się na jutrzejszy egzamin. Był to Twój ostatni egzamin, który decydował o zakończeniu studiów. Chciałaś go jak najlepiej zdać więc uczyłaś się do niego już dwa tygodnie. Zamknęłaś książki i spojrzałaś na zegarek. Było już tylko kilka minut przed 18. Szybko wstałaś ubrałaś kurtkę i buty. Wzięłaś jeszcze telefon, portfel, klucze do mieszkania i wyszłaś. Po kilku minutach byłaś już w umówionym miejscu. Usiadłaś na ławce i czekałaś. Minęło sporo czasu, a L.Joe dalej nie przychodził. „Wystawił mnie”- pomyślałaś. Wyciągnęłaś telefon i zaczęłaś pisać do niego smsa.
- Prze… przepraszam… za… spóźnienie- wydyszał biorąc głębokie oddechy.
Przyglądnęłaś się mu. Wyglądał świetnie, jak zawsze zresztą. Jego włosy były teraz koloru brązowego, ale i tak wyglądał znakomicie. Uśmiechnęłaś się.
- Cześć Joe- powiedziałaś i podeszłaś, żeby go przytulić.
Jednak on Cię powstrzymał. Zdziwiło Cię to, ale też i zasmuciło.
- Ktoś może nas zobaczyć- powiedział.
Rozumiałaś to, że był znaną osobą, ale w tym parku nie było za dużo ludzi. Zawsze jak tu przychodziliście to, albo Cię przytulał, albo łapał za rękę przez co się rumieniłaś. Wtedy mu to nie przeszkadzało. Przechadzaliście się po parku i rozmawialiście. Wybuchaliście śmiechem, ale czułaś, że traktuje Cię z dystansem. Że coś ukrywa. Próbowałaś to wyciągnąć z niego, ale nic nie powiedział. Waszą rozmowę przerwał dźwięk jego telefonu. Raper uśmiechnął się i odebrał odchodząc parę kroków od Ciebie. Co chwilę się śmiał, uśmiechał a rozmowa jakby nie miała końca. Zirytowało Cię to. Gdy tylko telefon mu zadzwonił to zapomniał o Bożym świecie. Odwróciłaś się i zaczęłaś iść w stronę wyjścia. Spojrzałaś jeszcze na L.Joe smutnym wzrokiem, ale on nawet nie raczył odwrócić się w Twoją stronę. Wróciłaś so mieszkania, zjadłaś kolację i poszłaś jeszcze powtórzyć materiał do egzaminu. Było już koło północy. Spodziewałaś się jakiegoś smsa od przyjaciela, ale najwidoczniej miał ważniejsze sprawy niż wysłanie jednej wiadomości. Byłaś zła na niego. Zamknęłaś książkę, wyłączyłaś światło i poszłaś spać. Nie miałaś jednak tej nocy spokojnej. Śniły Ci się jakieś koszmary, ciągle się budziłaś z płaczem a już później nawet nie próbowałaś zasnąć. Wykończona poszłaś trochę się ogarnąć. W końcu wyszłaś z domu i poszłaś na egzamin. Czekałaś tylko chwilę, ale już dłużej poświęciłaś czasu na odpowiadanie pytań. Egzamin ustny był trudny, ale poradziłaś sobie z nim dobrze. Z Sali wyszłaś zadowolona. Teraz mogłaś spokojnie pomyśleć nad jutrzejszym dniem. Właśnie jutro są Twoje urodziny. Rok temu spędzałaś je z Teen Top, ale nie byłaś pewna co będzie tym razem. Zamyślona szłaś w stronę swojego mieszkania. Twój wzrok przykuła nowa kolekcja butów. Zza szyby patrzyłaś na wystawę. Od razu spodobały Ci się czerwone szpili, które pasowały do Twojej sukienki, którą dostałaś na urodziny. Weszłaś do sklepu i przymierzyłaś te buty. Cena była kosmiczna i z ciężkim sercem odłożyłaś je na swoje miejsce i wróciłaś do domu. Szybko się przebrałaś i poszłaś do pracy. Była to niewielka kawiarnia niedaleko Twojego mieszkania. Czułaś się tam swobodnie od pierwszego dnia, dlatego złożyłaś podanie o prace. I udało się. Pracownicy byli mili i dobrze Ci się z nimi pracowało a klienci uwielbiali Twoją kawę. To właśnie tutaj poznałaś L.Joe. Uśmiech zszedł z Twojej twarzy jak tylko o nim pomyślałaś. Chłopak nie przeprosił za wczorajsze zachowanie.
- Najwidoczniej zapomniał o mnie- mruknęłaś pod nosem.
- Mówiłaś coś?- Zapytała Twoja koleżanka.
- Nie- wymusiłaś uprzejmy uśmiech i wróciłaś do swoich obowiązków.
Resztę dnia pracowałaś. Koło dziewiątej wieczorem wróciłaś do domu zmęczona i śpiąca. Wzięłaś szybki prysznic i położyłaś się. Jednak sen jak na złość nie przychodził. Kiedy tylko zamknęłaś oczy widziałaś L.Joe. Westchnęłaś głęboko. Chciałaś, żeby było między wami coś więcej niż tylko przyjaźń. Ale to tylko marzenia. Bo Twój przyjaciel jest strasznie krótkowzroczny i nie widzi Twoich uczuć i starań. Wierciłaś się na łóżku jeszcze przez chwilę. Rano obudziłaś się wypoczęta. Wzięłaś prysznic i zjadłaś śniadanie. Dzisiaj miałaś dzień wolny i poszłaś do pracy po to tylko, żeby napić się kawy. Koledzy i koleżanki złożyli CI życzenia urodzinowe. Podziękowałaś i po skończonej kawie wyszłaś na miasto. Dzień był co dziwne słoneczny i zapowiadał się wspaniale. Poszłaś na plac zabaw i zaczęłaś się huśtać na huśtawce do czasu aż przyszły dzieci. Była już to pora po obiedzie a Twój żołądek dał o sobie znać. Zignorowałaś to i poszłaś na zakupy. Wczoraj dostałaś wypłatę więc mogłaś trochę poszaleć. Kupiłaś brązowe botki, nowy sweterek i spodnie. Patrzyłaś też za nową kurtką na zimę. W sumie mrozy się zbliżały. Jednak nie znalazłaś nic odpowiedniego i wróciłaś do domu. Rozpakowałaś zakupy i zaczęłaś jeść obiad. Przerwał Ci dzwoniący telefon.
- Słucham- powiedziałaś obojętnym tonem.
- Godzina 19:30 u nas w dormie. Przyjdź proszę- powiedział L.Joe.
Zamknęłaś oczy i zastanawiałaś się przez chwilę.
- Dobrze- odpowiedziałaś.
Po drugiej stronie było słychać ciche „YES” chłopaka. Porozmawialiście jeszcze chwilę i rozłączyliście się. Była godzina 16 a Ty biegałaś po mieszkaniu i szukałaś odpowiednich ubrań. A między czasie umyłaś włosy i zrobiłaś lekki makijaż. W końcu zdecydowałaś się na nowo zakupione ubrania i białą bluzkę. Przed 19 wyszłaś z domu, żeby spokojnie i bez pośpiechu dojść do dormy Teen Top. Doszłaś w równe 30 minut. Weszłaś bez pukania do środka. Ściągnęłaś buty i weszłaś w głąb mieszkania.
- Cześć chłopaki!- Krzyknęłaś i zaświeciłaś światło, które zaraz zgasło.- Co jest?
Z kuchni wyszli wszyscy z zespołu i menedżer. L.Joe niósł tort ze świeczkami. Uśmiechnęłaś się. Nie spodziewałaś się takiej niespodzianki.
- Wszystkiego najlepszego ___________. Pomyśl życzenie- powiedział Twój przyjaciel.
Zamknęłaś oczy i zdmuchnęłaś świeczki.
- Dziękuję- uśmiechnęłaś się.
Zabawa trwała już chwilę. Ale pojawił się ktoś jeszcze. Do pokoju weszła, mniej więcej Twojego wzrostu, dziewczyna. Popatrzyłaś się na nią i na stojącego obok Joe. Coś jednak Ci nie pasowało.
- _________- powiedział L.Joe.- Chciałbym Ci kogoś przedstawić.
Chłopak uśmiechał się promiennie. Patrzyłaś się to na niego to na nią.
- To jest Soeun moja dziewczyna- ostatnie słowa wypowiedziane przez Joe podziałały na Ciebie natychmiast.
Talerzyk z tortem wypadł Ci z rąk i rozwalił się tuż przy Twoich nogach. Teraz wszyscy skupili się na Twojej osobie. Zszokowana patrzyłaś się na tą dwójkę a łzy w oczach Ci się pojawiały. Zabrałaś wszystkie swoje rzeczy i wybiegłaś z dormy. Nie chciałaś widzieć jego i jej. Biegłaś ile sił w nogach do domu. Chciałaś się jak najszybciej znaleźć w sowim pokoju. Wybiegłaś na ulice. Z prawej strony nadjeżdżał rozpędzony samochód. Niestety nie zdążyłaś wejść na chodnik. Rozpędzone auto nie wyhamowało. Obudziłaś się dopiero w jasnym pomieszczeniu podłączona do jakiś urządzeń. Powoli poruszyłaś głową. Na krześle obok siedział Twój przyjaciel.
- ___________?- Zapytał.- Obudziłaś się.
Uśmiechnął się i przytulił. Był szczęśliwy, ale wiedział, że to z jego powodu się tu znalazłaś.
- Co się stało?- Zapytałaś.
Chłopak powoli odsunął się od Ciebie i zatroskany popatrzył się w Twoje oczy przez co się lekko zarumieniłaś.
- Nie pamiętasz?- Ty tylko pokręciłaś przecząco głową.- Tydzień temu były Twoje urodziny. Byłaś u nas i jak wracałaś to auto Cię potrąciło.
Okroił nieco historię. Nie powiedział dokładnie z jakiego powodu wyszłaś. Przez chwilę rozmawialiście, ale byłaś bardzo śpiąca więc poszłaś spać. Obudziłaś się wieczorem. Chłopaka już nie było, ale przyszła Twoja koleżanka Yumi. Niestety długo zostać nie mogła. Obiecała, że przyjdzie na następny dzień. Tak też było. Odwiedzali Cię Twoi koledzy z pracy, całe Teen Top. Byłaś im za to wdzięczna. Po niedługim czasie wróciła Ci też pamięć z ostatnich tygodni. Rozmowa z L.Joe przychodziła Ci teraz z trudnością. On nie wiedział, że pamięć Ci wróciła. Pewnego dnia przyszedł do Ciebie z Twoimi ulubionymi czekoladkami.
- Hej- powiedział- jak się czujesz?
Standardowe pytanie i standardowa odpowiedź. Podszedł do Ciebie i chciał Cię pocałować w czoło. Powstrzymałaś go.
- Ktoś może nas zobaczyć- powiedziałaś szorstko.
Nie chciałaś, żeby to tak zabrzmiało, ale teraz wszystko wyszło jak się czułaś.
- Może nas zobaczyć ktoś z ciekawskich reporterów, albo Twoja dziewczyna- odparłaś, dając duży nacisk na ostatnie słowo.
Patrzył się przerażony.
- Ale jak…?- Wydusił.
- Od kiedy?- Zapytałaś odwracając głowę w bok, żeby nie widział Twoich łez.
Milczał.
- Wyjdź- powiedziałaś to jedno słowo.
Bolało Cię to.
- Ale…
- Wyjdź- przerwałaś mu.
Słyszałaś odsuwane krzesło i zamykane drzwi. I rozpłakałaś się. Nie przyszedł już do Ciebie w ogóle. Przychodziła reszta członków Teen Top. Chłopcy wypytywali się o co się pokłóciliście. Jednak starannie omijałaś ten temat. Już za którymś razem dali sobie spokój i nie pytali więcej. W końcu wypisali Cię ze szpitala. Przyjechała po Ciebie Twoja przyjaciółka. Zaprowadziła Cię pod same drzwi mieszkania i pojechała. Miała do załatwienia ważna sprawę. Weszłaś do pustego i ciemnego korytarza. Weszłaś do kuchni i przygotowałaś dla siebie ciepły posiłek. Uniosłaś rękę do góry żeby zjeść, ale zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłaś i  zobaczyłaś przed sobą L.Joe.
- Co tu robisz?- Zapytałaś.
Chłopak nie odpowiedział. Wpakował się do mieszkania i zatrzasnął za sobą drzwi. Zaraz oparł Cię o nie.
- YA! L.Joe puszczaj…- Teraz to już się wkurzyłaś.
Jednak on pochylił się nad Tobą i pocałował namiętnie. Przez chwilę stałaś jak sparaliżowana, ale zaraz odpowiedziałaś nieśmiało na pocałunki.